PiS znowu się boi gniewu suwerena

opublikowano: 05-04-2018, 22:00

Kto w klubie PiS będzie się opierał, ten nie zostanie wpuszczony w 2019 r. na listy kandydatów.

Zapowiedzi ważnych wystąpień czy konferencji władców kraju okazują się coraz bardziej zagadkowe nie tylko dla mediów, lecz nawet dla bliskich im kręgów dworskich. Gdy Andrzej Duda wygłaszał oświadczenie w Wielki Piątek — naprawdę nikt spoza jego najbliższego kręgu pałacowego nie spodziewał się, że prezydent wbije kolejny nóż w plecy matki partii zawetowaniem ustawy degradacyjnej. Natomiast gdy wczoraj Jarosław Kaczyński zapowiedział własną konferencję po posiedzeniu biura politycznego PiS — można było oczekiwać właśnie reakcji na szokujące prezesa weto. Ten wątek wystąpił jednak zaledwie śladowo.

Jarosław Kaczyński pozycjonuje się na wszechwładcę, brakuje mu tylko prawa podpisywania ustaw…
Zobacz więcej

Jarosław Kaczyński pozycjonuje się na wszechwładcę, brakuje mu tylko prawa podpisywania ustaw… fot Krystian Maj-Forum

Najwyższa instancja wypowiedziała się na zupełnie inny temat. Ku zaskoczeniu poselskiej piechoty z PiS, oraz oczywiście wszystkich pozostałych klubów, prezes rozkazał Sejmowi i Senatowi samoobniżenie uposażeń zawodowych posłów/senatorów. Bojaźliwa zagrywka, wymuszona, podobnie jak w 2017 r. gniewem suwerena, natychmiast odbijającym się w sondażach, ma się zmaterializować ustawowo w dwa miesiące. A kto w klubie PiS (czyli także w przystawkach Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry) będzie się opierał, ten nie zostanie wpuszczony w 2019 r. na listy kandydatów. Prezes oznajmił również, że wszyscy ministrowie gorąco poparli jego nakaz dobrowolnego przekazania otrzymanych nagród na cele społeczne. Obejmuje to także Beatę Szydło, dała się wypuścić w obronę rozdawnictwa nagród. Przy okazji cięć mają zostać obniżone także pułapy wynagrodzeń menedżerów w spółkach skarbu państwa, ale nie wiadomo na jakich zasadach. A także w samorządach, w których pensje reguluje rozporządzenie Rady Ministrów. Skorygowane w dół tabelki wejdą w życie od nowej kadencji samorządowej, gdy wynagrodzenia nowo zaprzysiężonych organów wykonawczych uchwalane są przez rady/sejmiki od zera, nawet gdy nastąpiła reelekcja danego burmistrza czy starosty. Na szczegóły zmian na razie za wcześnie, ale w środowisku PiS, nie mówiąc już o opozycji, już słychać opinie, że tani chwyt pozornego potanienia aparatu państwa forsowany jest przez: prezesa Jarosława Kaczyńskiego, samotnika bez rodziny i potrzeb materialnych, oraz premiera Mateusza Morawieckiego, który może spać na zapasach zgromadzonych w czasach kierowania bankiem i zajmować się premierowaniem rzeczywiście dla idei.

W kwestii sztandarowej ustawy degradacyjnej prezes oznajmił, że uznaje temat za zamknięty. Sejm nie podejmie próby odbicia weta większością 3/5 głosów, albowiem PiS z pomocą Kukiza nie ma na to żadnych szans, a klęska w głosowaniu byłaby triumfem opozycji. Wizerunkowo zatem bardziej opłaci się podwinąć polityczny ogon. Inaczej niż po wetach wobec ustaw sądowych, tym razem nie ma mowy o spotkaniach prezesa z prezydentem. PiS najwyżej poczeka na ewentualną inicjatywę ustawodawczą Andrzeja Dudy. Matka partia na pewno jednak nie daruje krnąbrnemu synowi niesubordynacji i już się zastanawia nad karą. Prezydent raczej może się pożegnać z myślą o referendum konstytucyjnym akurat 11 listopada, czyli w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Notabene ten termin uznawany był przez Jarosława Kaczyńskiego za absurdalny od początku. W obecnej konfliktowej sytuacji Andrzejowi Dudzie pozostaje nadzieja, że Senat w ogóle zatwierdzi jego pytania i referendalne głosowanie, oczywiście nie 11 listopada, się odbędzie…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / PiS znowu się boi gniewu suwerena