Wiele może kosztować firmę opóźnienie w złożeniu ważnego pisma do sądu. Na szczęście są metody, aby przywrócić utracony termin.
Niemal każdy przedsiębiorca spotkał się z sytuacją, w której z powodu nieuwagi lub natłoku innych spraw zapomniał o wysłaniu pisma w terminie wskazanym np. przez sąd czy przepisy. Dotyczy to nawet największych tuzów polskiego biznesu. Głośne są perypetie Romana Kluski, założyciela Optimusa i jego wieloletniego prezesa. Kilka lat temu biznesmenowi postawiono zarzut wyłudzenia zwrotu podatku VAT. Ostatecznie oczyszczono go z zarzutów, jednak na początku lipca biznesmen przegrał batalię sądową o odszkodowanie za niesłuszne aresztowanie.
Dlaczego? Krakowski Sąd Apelacyjny uznał, że roszczenie biznesmena było bezzasadne, gdyż pozew złożył on po terminie. Konsekwencje uchybienia terminu sądowego bywają więc nieodwracalne.
— Wniesienie przez stronę pisma procesowego — np. apelacji od wyroku — po upływie terminu jest bezskuteczne — mówi Aleksander Turlej, prawnik specjalizujący się w nieruchomościach.
Skuteczne powody
Jak radzić sobie z takim problemem? Niedbałym przedsiębiorcom idą w sukurs przepisy, w szczególności kodeksu postępowania cywilnego, regulujące instytucję tzw. przywrócenia terminu do dokonania czynności procesowych.
— Dopuszczają one sytuację, gdy strona nie dokonała w terminie konkretnej czynności — na przykład nie wniosła zażalenia, ale bez swojej winy. Przywrócenie terminu będzie możliwe w razie m.in. zniszczenia skrzynki pocztowej w trakcie jednej z licznych ostatnio manifestacji, nagłego wypadku oraz gdy z przyczyn obiektywnych strona nie mogła dochować terminu — wyjaśnia Grzegorz Kuderski, adwokat z kancelarii White & Case.
Pismo z wnioskiem o przywrócenie terminu wnosi się do sądu w ciągu tygodnia od czasu ustania przyczyny uchybienia terminu.
— Należy w nim uprawdopodobnić okoliczności uzasadniające przywrócenie terminu, czyli przedstawić na przykład, jak doszło do zniszczenia skrzynki pocztowej, opisać nagły wypadek lub inne zdarzenie losowe. Dodatkowo, do wniosku o przywrócenie terminu należy dołączyć spóźnione pismo — dodaje mecenas Kuderski.
Banalne argumenty
W praktyce najczęstszą przyczyną niedochowania przez przedsiębiorców terminu jest zła organizacja odbioru i rejestracji korespondencji, w tym korespondencji sądowej. Dla sądu tłumaczenie, że na przykład sekretarka wyrzuciła pocztę do kosza przez pomyłkę, może nie okazać się skutecznym argumentem za przywróceniem przekroczonego terminu.
Organizacja przedsiębiorstwa, w tym przyjmowanie i obieg korespondencji, jest wyłączną domeną tegoż przedsiębiorstwa, a przede wszystkim jego kierownictwa. Uchybienia w tej mierze obciążają firmę i nie mogą stanowić wystarczającej podstawy do przywrócenia uchybionego terminu sądowego — wynika z postanowienia Sądu Apelacyjnego z 1999 r. (sygn. akt III AUz 6/98).
Przyczyną przywrócenia terminu nie będzie również urlop, a nawet choroba personelu odpowiedzialnego za korespondencję w biurze. Przedsiębiorca powinien ponieść też negatywne skutki wtedy, gdy uchybienie terminu nastąpiło na skutek zaniedbań wynajętych przez niego osób.
— Ponadto przyczyną przywrócenia terminu nie będzie także trudność w znalezieniu adwokata. Rzadko zdarzają się przywrócenia terminu z uwagi na omyłki poczty, która z reguły do błędu się nie przyznaje. Skutecznym argumentem nie będzie także przeprowadzka firmy, bo przedsiębiorca jest zobowiązany powiadomić sąd o każdej zmianie adresu — zaznacza Grzegorz Kuderski.
W razie przekroczenia terminu warto pomyśleć o skorzystaniu z pomocy fachowego pełnomocnika, który obiektywnie oceni szanse przywrócenia i ewentualnie sporządzi odpowiednie pisma. I to wcale nie jest reklama usług prawniczych, ale praktyczna rada, gdyż najczęściej przedsiębiorcom trudno się przyznać, że okoliczność, z powodu której doszło do opóźnienia, wynika z ich błędu.