Piwo i lody przegrały z pogodą

Tego lata konsumenci rzadko szukali ochłody, więc sezonowe branże są na minusie. Chętniej sięgali po coś na rozgrzewkę, m.in. rum i małpki z wódkami smakowymi.

Najlepsze miesiące dla piwa i lodów były fatalne. To na wakacje branża przygotowuje się cały rok i zaklina pogodę. Tym razem nieskutecznie. — To jeden z najgorszych sezonów na przestrzeni ostatnich kilku lat — mówi Zbigniew Grycan, twórca Lodziarni Firmowych.

Magdalena Brzezińska, rzeczniczka Grupy Żywiec, przyznaje, że w pierwszych sześciu miesiącach sprzedaż piwa spadła, co miało związek z gorszą pogodą — wyjątkowo zimnym majem i mniej słonecznym czerwcem. Lipcowa aura także nie sprzyjała sprzedaży złotego trunku, ale dane dotyczące wakacyjnych miesięcy Grupa Żywiec opublikuje dopiero w raporcie giełdowym w październiku. Według Nielsena, spadek wolumenu od czerwca do sierpnia tego roku, względem tego samego okresu rok wcześniej, wyniósł prawie 3,6 proc.

— Lato to szczyt sprzedaży shandy i radlerów. To też czas jeszcze niższej sprzedaży mocnych lagerów, nawet biorąc pod uwagę ogólny spadek tego segmentu — mówi Edyta Prokopiuk, konsultant Nielsena.

Nieusuwalna sezonowość

Lody straciły w tym czasie 0,2 proc. — Częste opady to mniej otwartych ogródków i mniejsza frekwencja w różnych sezonowych punktach. W pierwszej kolejności traci na tym piwo, ale w części tych punktów sprzedawane są też lody — twierdzi Zbigniew Grycan. Magdalena Brzezińska podkreśla, że branża piwna cały czas podlega sezonowości i pogoda ma znaczny wpływ na sprzedaż, bo w piwie poszukujemy przede wszystkim orzeźwienia. W tym roku jednak nie tylko aura zaszkodziła branży.

— Nie mieliśmy w tym roku takich dużych wydarzeń jak EURO 2016, które zwykle sprzyjają konsumpcji piwa. Wzrosła też średnia cena piwa — wyjaśnia Magdalena Brzezińska. Tłumaczy, że poza sezonem na większe zainteresowanie mogą liczyć piwne specjalności, czyli piwa w stout czy porter, chętniej konsumowane w zimniejszych miesiącach.

— Wraz ze wzrostem popularności tego segmentu będą zyskiwać na znaczeniu. Trudno jednak oczekiwać takiej skali zainteresowania specjalnościami, która przedłuży sezon na piwo na cały rok — przyznaje rzeczniczka prasowa Grupy Żywiec. Wśród producentów lodów o konieczności ograniczenia sezonowości słychać od lat. Zapatrzeni w całoroczną wysoką konsumpcję, m.in. w krajach skandynawskich, chcieliby tego samego nad Wisłą.

— Dostępność lodów znacznie wzrosła — przybyło punktów sprzedaży, a także rodzajów i smaków. Mimo to konsumpcja się nie zmienia, a pogoda pozostaje głównym czynnikiem, który ją determinuje — mówi Zbigniew Grycan. W swoich lodziarniach coraz bardziej poszerza ofertę o ciasta i inne słodkości spoza lodowego portfela. — Kiedyś w kawiarniach nie było lodów, a teraz są, więc i my zmieniamy się wraz z rynkiem, poszerzając drugą część portfela, mniej zależną od temperatur za oknem — tłumaczy twórca Lodziarni Firmowych.

Nieoczywiste szczyty

Podczas gdy lodziarze i browarnicy narzekają na pogodę, producenci mocnego alkoholu mają powody do zadowolenia. Wśród zwycięzców jest rum, który ma w roku dwa szczyty — większy zimą, mniejszy latem. W tym roku jego sprzedaż w lipcu i sierpniu rosła dwucyfrowo. Znacząco zyskiwały też niektóre rodzaje wódek, np. smakowe małpki. Przed wakacjami na rynku pojawiają się m.in. wódki o smaku polskich owoców. W tym roku był to m.in. czereśniowy, w ubiegłym — czerwonej porzeczki i mirabelki.

— W porównaniu z poprzednim latem wielkość sprzedaży wódek smakowych wzrosła o 20,6 proc., a w lipcu odnotowano ich rekordową sprzedaż w butelkach o objętości 0,1 l — mówi Edyta Prokopiuk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Piwo i lody przegrały z pogodą