PKB jest w celu, a ceny w kosmosie. Dlaczego?

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2023-06-04 20:00

W I kw. 2023 r. polski PKB był niemal dokładnie zgodny z prognozami formułowanymi jeszcze przed pandemią. Ceny tymczasem wymknęły się spod kontroli. Dlaczego tak się stało? Czego to nas uczy o gospodarce?

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Gdyby ktoś poprosił mnie o jeden wykres, który najlepiej podsumowuje wszystkie sukcesy i porażki polskiej gospodarki ostatnich lat, to pokazałbym ten załączony. Mimo wielkich wstrząsów związanych z największą od 100 lat pandemią i największą od 80 lat wojną w Europie polski realny PKB jest obecnie niemal dokładnie w tym samym miejscu, w którym miał być zgodnie z prognozami formułowanymi na początku 2020 r. Ceny natomiast są w kompletnie innym miejscu, niż miały być. Te dwa zjawiska są pewnie ze sobą powiązane — możliwe, że nie dałoby się utrzymać gospodarki na jej zakładanej ścieżce bez zaburzenia cen.

Najpierw dane. W I kw. 2023 r., zgodnie z najnowszą publikacją GUS, poziom realnego PKB Polski był o 10,5 proc. wyższy niż w I kw. 2020 r., czyli w momencie wybuchu pandemii COVID-19. To minimalnie więcej niż na przełomie lutego i marca 2020 r. przewidywali ekonomiści Narodowego Banku Polskiego. Ale minimalnie, bo widzieli łączny wzrost o 9,6 proc. w ciągu trzech lat. Tylko że formułując prognozy, nie wiedzieli, co czeka Europę i świat w zakresie dwóch z trzech najgorszych plag dla ludzkości (nie trafił nam się tylko głód, na szczęście).

Jednocześnie poziom cen konsumpcyjnych w ciągu tych trzech lat wzrósł o 34 proc., podczas gdy zgodnie z tamtymi projekcjami miał zwiększyć się o niecałe 9 proc. Wielka inflacja na pewno była zaskoczeniem, choć od początku pandemii było jasne, że jest to możliwy scenariusz. Oto mój post z Twittera z 4 marca 2020 r.: „Są zatem dwie najważniejsze cechy gospodarki wojennej/pandemicznej, częściowo substytucyjne, częściowo komplementarne. Po pierwsze — podwyższona inflacja. Po drugie — przejście do instrumentów gospodarki sterowanej (racjonowanie towarów, kontrola cen)”. Nie myślałem o tym, że w pewnym momencie inflacja może sięgnąć niemal 20 proc., ale w rozważanych scenariuszach możliwość zerwania cen z łańcucha była jak najbardziej brana pod uwagę.

Jak to więc jest, że PKB okazał się tak idealnie zgodny z prognozami, a ceny wymknęły się spod kontroli? Odpowiedź na to pytanie jest dobrą lekcją ekonomii. Wnioski tu przedstawione dotyczą właściwie całego świata rozwiniętego, nie tylko Polski.

Lekcja 1. Gospodarka jest bardziej elastyczna niż się powszechnie wydaje, może przejść przez duże wstrząsy z niewielkimi stratami. Choć potrzebuje do tego wsparcia ze strony polityki publicznej.

Lekcja 2. Utrzymanie aktywności gospodarczej na wysokim poziomie mogło odbyć się kosztem rosnącej inflacji ze względu na fakt, że potencjał gospodarki mógł być niższy niż przed 2020 rokiem. Pandemia i wojna mogły jakoś obniżyć potencjał gospodarki, czyli jej zdolności wytwórcze, a więc utrzymanie faktycznej aktywności na starej ścieżce oznaczało, że przekroczyliśmy potencjał. A ekonomia mówi, że jak masz PKB wyższe niż zdolności wytwórcze, to kończy się podwyższoną inflacją.

Lekcja 3. Nikt tak naprawdę na bieżąco nie umie dokładnie oszacować, gdzie jest potencjał gospodarki i w warunkach ogromnych wahań pole do błędów jest szerokie. W 2020 i 2021 r. panowało przekonanie, że należy szybko stymulować PKB do powrotu na przedpandemiczną ścieżkę. Mało było wtedy głosów, że ta ścieżka może okazać się za wysoka w warunkach dużych ograniczeń w zdolnościach wytwórczych gospodarki. Pewnie to był błąd. Z drugiej strony jednak przez wcześniejszą dekadę popełniono w gospodarkach rozwiniętych wiele błędów, polegających na trzymaniu aktywności gospodarczej za nisko w stosunku do potencjału, za bardzo martwiono się ryzykiem inflacji. Wahadło więc się odwróciło, decydenci postanowili podjąć inne ryzyko i zapłacili za to cenę. O ile we wcześniejszej dekadzie ceną za błędy było dość wysokie bezrobocie, o tyle teraz jest nią wysoka inflacja.

Lekcja 4. W warunkach bardzo dużej zmienności aktywności gospodarczej wysoka inflacja mogła być rezultatem ostatecznie lepszym niż brak inflacji. Duże wahania oznaczają, że gospodarka musi przejść wiele zmian strukturalnych — jedne branże się kurczą, inne doznają przyspieszenia, co z kolei wymaga szybszych i większych niż normalnie dostosowań tzw. cen relatywnych, czyli relacji cen między różnymi branżami. Zmiany cen relatywnych są łatwiejsze w warunkach, gdy wszystkie ceny łącznie rosną szybciej, ponieważ wtedy do obniżenia relatywnych cen w jakiejś branży wystarczy utrzymywanie ich nominalnego poziomu bez zmian, nie trzeba wymuszać deflacji na niektórych branżach. Oczywiście to nie oznacza, że powinniśmy się cieszyć z wysokiej inflacji, bo ona wymknęła się w pewnym momencie spod kontroli, ale wydaje mi się, że świat bez inflacji po pandemii byłby światem mimo wszystko gorszym.

Lekcja 5. PKB jest znacznie łatwiejszy do prognozowania niż ceny. Pierwsze zależy bowiem od tego, co fizycznie mamy — od zasobów ludzkich, kapitałowych, technologicznych, organizacyjnych. Drugie zależy od tego, czego oczekujemy — od nastrojów, przewidywań, zaufania. Świat realny zmienia się znacznie mniej niż świat ludzkich oczekiwań, jest też mniej podatny na tzw. samospełniające się przepowiednie. I z tego powodu ceny, które zależą od nastrojów i oczekiwań, są generalnie bardzo trudne do prognozowania, w jakiejkolwiek dziedzinie.