PKB mierzy produkcję, a nie dobrobyt

Adam Czyżewski
opublikowano: 2014-06-20 08:30

Niedawno, na jednym ze spotkań na temat wykorzystania zasobów naturalnych, sporo miejsca zajęła dyskusja na niebanalny temat, jak mierzyć ich wartość, by uwzględnić różne aspekty użyteczności zasobów dla społeczeństwa.

Skoro zasoby naturalne określa się mianem bogactwa (naturalnego), to warto zbadać/zmierzyć, czy i w jakim stopniu to bogactwo przyczynia się do naszego dobrobytu? W jej trakcie pojawił się zarzut, że PKB jest złym miernikiem rozwoju, bo nie charakteryzuje poprawnie poziomu i zmian poziomu dobrobytu.

W tej krytyce PKB jest pewien element nieporozumienia, doskonale przedstawiony przez wybitnego eksperta z dziedziny rachunkowości społecznej, nieżyjącego już prof. Leszka Zienkowskiego, który w jednej ze swoich ostatnich publikacji napisał tak: „Jestem zdania, że jak najbardziej zasadny jest postulat podjęcia szerokich badań poziomu dobrobytu. Badania takie opierać się jednak muszą o zupełnie odmienną konwencję, o odmienny paradygmat niż ten, który leży u podstaw konstrukcji rachunków narodowych, w których centralnym pojęciem jest produkcja. Jeden i ten sam miernik z założenia nie może poprawnie charakteryzować dwóch różnych co swej treści merytorycznej agregatów – produkcji i dobrobytu. PKB charakteryzuje produkcję i jej rozdysponowanie i nie pretenduje do charakteryzowania dobrobytu. Sadzę, że można by powrócić do dawnej dyskusji i zastanowić się nad możliwościami konstrukcji systemu rachunków, którego podstawowym celem byłaby charakterystyka poziomu i zmian poziomu dobrobytu. Tak jak w SNA centralnym miernikiem jest produkcja – tak w tym przypadku centralnym miernikiem byłby dobrobyt. System rachunków dobrobytu uwzględniać powinien obok danych w ujęciu wartościowym, również pewne charakterystyki wyłącznie ilościowe oraz zawierać nie tylko obiektywne ale i subiektywne mierniki dobrobytu.”

Wracając do kontrybucji zasobów naturalnych do naszego dobrobytu. Weźmy na przykład surowce energetyczne. Ropa jest surowcem naturalnym i jednocześnie globalnym towarem, który ma rynkową cenę. Rzut oka na mapę gospodarczą świata wystarczy, by przekonać się, że regiony geograficzne, gdzie to bogactwo występuje, raczej nie pokrywają się z regionami zamożności. Znajdziemy jednak kraje, które potrafią wykorzystać swoje zasoby energetyczne do poprawy społecznego dobrobytu. To prowadzi do konkluzji, że sam dar natury nie wystarczy. Potrzebne jest jeszcze know-how, jak z niego korzystać. To know-how, dotyczące organizacji państwa i polityki gospodarczej, wpływa na (określa) wartość zasobów a zatem i na poziom naszego dobrobytu.

Żeby to zilustrować, weźmy pod uwagę środowisko naturalne, które ulega degradacji w wyniku zbyt intensywnej eksploatacji zasobów energetycznych, co stawia społeczeństwo przed koniecznością wyboru. W rezultacie w jednych krajach środowisko naturalne podlega bardzo rygorystycznej (nadmiernej?) ochronie a w innych chroni się je mniej lub wcale. Wiemy o tym, że różne poziomy ochrony środowiska naturalnego pomiędzy krajami prowadzą do różnic w opłacalność wydobycia i w rezultacie do różnic w użyteczności społecznej zasobów ropy naftowej, gazu ziemnego czy węgla. Niewydobywalne zasoby tych surowców nie przynoszą bowiem żadnych korzyści społeczeństwu. Stopień ochrony środowiska wpływa także na odkrycia nowych zasobów. W Europie, pod szyldem obaw o środowisko naturalne, utrudnia się stosowanie innowacyjnej technologii wydobycia gazu ziemnego i ropy naftowej bezpośrednio ze skał macierzystych. Technologia ta, wynaleziona i od lat stosowanej w USA doprowadziła tam nie tylko zwiększenie wydobycia ale także zwielokrotnienie wdobywalnych zasobów tych surowców i poprawa bezpieczeństwa energetycznego, co jest kolejnym wymiarem użyteczności zasobów.

Nawet w tak prostej sytuacji, w której znamy wielkość wydobywalnego zasobu ropy naftowej, czy gazu oraz rynkowe ceny tych surowców, wycena wartości ekonomicznej zasobu nie jest prosta, gdyż zależy od organizacji państwa, polityki gospodarczej a także od potencjalnych zmian tych czynników. Gdy już się z tym uporamy, pozostanie przełożenie tej wyceny na miary dobrobytu, co wydaje się jeszcze silniej powiązane ze sposobem organizacji państwa i preferencjami społecznymi.

Analizy empiryczne danych o PKB przyczyniły się do lepszego zrozumienia procesów wzrostu gospodarczego i warunków, które temu sprzyjają. W analogiczny sposób dane o dobrobycie pozwolą nam lepiej poznać i zrozumieć procesy zrównoważonego rozwoju i warunki, które temu sprzyjają. Zajmijmy się tym, co ważne i nie krytykujmy PKB za nie popełnione grzechy.