Pojedyncze konflikty nie szkodzą
Inwestorzy i gospodarka są odporne na polityczne gry. Spokój rynków może jednak zostać zachwiany.
Mimo zawieruchy politycznej i braku rządu większościowego gospodarka ma się dobrze. Według ekonomistów, polityka odgrywa coraz mniejsze rolę w planach inwestorów.
— Rynki i gospodarka zdążyły się uodpornić na pojedyncze zawirowania na scenie politycznej. Jeśli nawet się pojawiają, gospodarka rośnie nadal w swoim tempie — uważa Stanisław Kluza.
O coraz większym oderwaniu polityki od gospodarki może świadczyć brak reakcji rynków na obecną sytuację polityczną.
— Dziś realizuje się scenariusz, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się koszmarem. Mimo to złoty się umocnił. Samoobrona w przedsionku rządu nie zrobiła na inwestorach większego wrażenia — zauważa Mateusz Szczurek.
Także formalna koalicja z partią Andrzeja Leppera nie będzie miała większego wpływu na rynek.
— Z zapowiedzi Samoobrony nie zostało praktycznie nic, partia została rozbrojona. Dlatego realizowany będzie program PiS — uważa ekonomista ING BSK.
Według Ryszarda Petru dla inwestorów ważniejsze będą dane makroekonomiczne.
— Przynajmniej do czasu jakiejś większej awantury w rządzącym układzie. Nie zgadzam się z tym, że polityka pozostaje zupełnie bez wpływu na rynki. Wystarczy, by Zyta Gilowska odeszła z rządu lub Jarosław Kaczyński stwierdził, iż trzeba rozpisać przedterminowe wybory, a złoty momentalnie się osłabi — uważa ekonomista BPH.