PKN: DEBIUT PO 20,5 ZŁ ALBO DROBNI STRACĄ

Bednarz Ewa, Furman Tomasz
opublikowano: 1999-11-23 00:00

PKN: DEBIUT PO 20,5 ZŁ ALBO DROBNI STRACĄ

Ogromna redukcja sprawiła, że zyski z inwestycji w akcje PKN wcale nie są pewne

Inwestorzy korzystający z maksymalnych wartości kredytów dostępnych przy zakupie akcji PKN-u w publicznej ofercie muszą na debiucie uzyskać za nie przynajmniej 20,40 zł, aby wyjść na zero. Ogromna redukcja zapisów znacznie podniosła koszty zakupu w stosunku do wniesionych wkładów własnych.

Inwestorzy indywidualni złożyli przeszło 176 tys. zleceń na prawie 578 mln akcji o wartości 13,1 mld zł. Zdaniem analityków, największy wpływ na zebranie z rynku tak wielkiej wartości zleceń miała akcja kredytowa. Biura mkalerskie zaoferowały niespotykane do tej pory lewary — wielkości równej nawet dwudziestokrotności środków własnych.

Drobni idą w koszty

Brokerzy szacują, że przeciętnemu inwestorowi, który złożył zapis w okresie zleceń podstawowych na 3390 akcji, koszty związane z kredytowaniem i prowizjami brokerskimi zrównują się z ewentualnymi zyskami ze sprzedaży walorów PKN-u na debiucie przy cenie wynoszącej około 20,50 zł.

— Redukcja zleceń na poziomie przekraczającym 90 proc. spowodowała podrożenie kredytów. Inwestorzy, mając obecnie do dyspozycji zaledwie kilka procent akcji z zamawianej puli, muszą pokryć duże koszty związane z obsługą kredytu, w tym głównie prowizję banku — mówi jeden z maklerów.

Dochodzi do tego jeszcze jeden element: o ile koszt prowizji brokerskiej od zlecenia kupna często był przedmiotem promocji i wynosił mniej niż 0,5 proc. lub nie był w ogóle pobierany, o tyle prowizja od sprzedaży przy niewielkiej wartości zlecenia może sięgać nawet kilku procent. W skrajnym przypadku inwestorzy, którzy zakupili kilkadziesiąt walorów chcąc wyjść na plus, a nie posiadając prowizji liniowej, będą musieli uzyskać za swoje aktywa o wiele wyższą cenę niż wynikałoby to dla zleceń o średniej wielkości.

Duzi wolą poczekać

Na początku października przedstawiciele funduszy inwestycyjnych i towarzystw emerytalnych deklarowali, że oferta PKN spotka się z dużym zainteresowaniem z ich strony. Tuż przed przydziałem akcji emocje opadły. Większość towarzystw kupiło akcje koncernu po prostu z braku innych dużych ofert.

TFI mogą zainwestować w jedną firmę do 10 proc. swoich aktywów. Prawdopodobnie żadne z nich nie wykorzysta jednak tej możliwości.

Dorota Winczewska, prezes ING BSK TFI, jeszcze miesiąc temu mówiła o 10-proc. zaangażowaniu aktywów towarzystwa w koncern, tuż przed ustaleniem ceny plany te uległy jednak zmianie.

— Standardem dla funduszy jest 5-proc. zaangażowanie aktywów w jedną spółkę. Będziemy chcieli maksymalnie wykorzystać tę możliwość — mówi dziś Dorota Winczewska.

Z rynku ostrożnie

Przy redukcji zapisów towarzystwa będą mogły uzupełnić swoje portfele o akcje PKN-u na rynku wtórnym. Nie będą jednak robiły tego z dużą determinacją.

— Wszystko będzie zależało od ceny. Jeżeli będzie ona korzystna po debiucie, nie wykluczamy dokupienia papierów na rynku wtórnym. Jeżeli nie będzie jednak zgodna z naszymi wycenami, poczekamy na ustalenie się ceny —dodaje prezes ING BSK TFI.

Dokupienia akcji na rynku wtórnym nie wyklucza również Michał Kopiczyński, dyrektor ds. finansowych Pioneer PTE.

— Jeżeli cena na giełdzie będzie atrakcyjna, nie wykluczamy dokupienia akcji. Spółka ma potencjał wzrostu na pierwszych sesjach po debiucie. Natomiast potem może on zostać ograniczony przez dużą podaż akcji.

Z braku alternatywy

Strategię dokupowania akcji po ustaleniu się wyceny rynkowej potwierdza Robert Nejman zarządzający portfelem DWS.

— Podtrzymuję swoją opinię o atrakcyjności oferty PKN-u dla funduszy inwestycyjnych. Wciąż brakuje innych dużych ofert. Wydaje mi się jednak, że kupno nie musi nastąpić podczas emisji. Cena po debiucie może również być okazją do otwarcia pozycji, ponieważ spodziewana jest duża podaż akcji ze strony inwestorów, którzy odkupowali papiery od pracowników koncernu.

Niewykluczone, że część inwestorów posiłkująca się kredytami będzie zmuszona do pozbycia się części papierów zaraz po debiucie.

— Trzeba rozróżnić dobrą spółkę od dobrej inwestycji. PKN z całą pewnością jest dobrą spółką. Przy obecnej cenie daje bardzo duży potencjał wzrostu w dłuższym terminie. Pierwsze notowanie może ostudzić podaż ze strony inwestorów, którzy odkupowali akcje od pracowników koncernu po znacznie niższej cenie nawet od dolnej granicy widełek. Nie uważam jednak, że podaż akcji pracowniczych jest w dłuższym terminie zagrożeniem dla notowań spółki. Może się okazać, że transza zagraniczna zostanie znacznie zredukowana i akcje pracownicze zostaną zabrane z rynku już na pierwszych sesjach. Także fundusze inwestycyjne będą chciały uzupełnić swoje portfele. Będą więc dokupowały akcje na rynku wtórnym — twierdzi Piotr Kuba, zarządzający funduszami TFI Skarbiec