PKN: MNIEJSI I OBCY BOJĄ SIĘ DYKTATURY

Agnieszka Berger
opublikowano: 1999-07-23 00:00

PKN: MNIEJSI I OBCY BOJĄ SIĘ DYKTATURY

Prywatni konkureci domagają się zniesienia ograniczeń importowych paliw

DODATKOWA PRZEWAGA: Jak wskazują wyniki badań, dominujący udział PKN w detalicznej sprzedaży paliw nie wynika tylko z dużej liczby stacji, ale także z ich korzystnej lokalizacji. Położenie w pobliżu miejsca zamieszkania i pracy decyduje o wyborze stacji przez 43 spośród100 klientów — mówi Jacek Wróblewski, dyrektor Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. fot: Grzegorz Kawecki

Krajowe i zagraniczne firmy paliwowe obawiają się, że Polski Koncern Naftowy całkowicie zdominuje rynek paliw. Może to zniszczyć prywatnych dystrybutorów i utrudnić działanie mechanizmów rynkowych.

Zdaniem Jacka Wróblewskiego, szefa Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, powstanie Polskiego Koncernu Naftowego może doprowadzić do znacznego ograniczenia hurtowej sprzedaży paliw.

— W pierwszej kolejności PKN będzie zaopatrywał około 2 tys. własnych stacji. Jeśli detaliczna sieć koncernu jeszcze się powiększy, Płock będzie sprzedawał na swoich stacjach większość własnych produktów — zwraca uwagę Jacek Wróblewski.

Paliwa produkowane w płockiej Petrochemii pokrywają, według danych POPiHN, 65 proc. krajowego zapotrzebowania (Płock przyznaje się do 60 proc.), zaś CPN jest największym dystrybutorem (około 1410 stacji). Jak wynika z danych POPiHN, łącznie obie firmy posiadają około 30 proc. stacji paliwowych (sieć płocka liczy ponad 500 obiektów — głównie patronackich), a ich udział w rynku sięga 40 proc. Przyjmując, że po połączeniu z Petrochemią CPN nie będzie zaopatrywał się w paliwa importowane, na stacjach koncernu może być sprzedawane blisko 62 proc. paliw z Płocka.

Ograniczony import

Tymczasem zakup paliw za granicą wciąż, prócz ceł, ograniczają pozwolenia importowe, wydawane niezależnie od posiadania koncesji.

— Konieczność uzyskania pozwolenia może, w majestacie prawa, skutecznie zablokować terminową dostawę paliwa z zagranicy — wyjaśnia szef POPiHN.

Istnienie pozwoleń importowych nie ma widocznego wpływu na dochody budżetowe. Mimo to urzędnicy są niechętni ich likwidacji.

Magazyny dla wszystkich

Prywatni dystrybutorzy oczekują, że rząd zapewni im dostęp do magazynów i rurociągów na takich samych prawach, z jakich korzysta płocki producent.

— Problem po części rozwiązałoby ustalenie czytelnych taryf, na podstawie których PERN pobierałby opłaty za transport rurociągami, a Naftobazy — za magazynowanie paliw. Teraz, mimo formalnej niezależności obu spółek od PKN, koncern jest traktowany preferencyjnie — uważa Jacek Wróblewski.

Zakupem baz magazynowych interesują się branżowi inwestorzy zagraniczni. Ale jest możliwe, że nowy właściciel również traktowałby preferencyjnie największego klienta — PKN. Sytuację mogłaby poprawić budowa nowych magazynów. Zwiększyłaby się wtedy konkurencja wśród firm dysponujących bazami.

Uśrednione ceny

Zdaniem szefa POPiHN, ceny w samej Petrochemii i u jej przedstawicieli powinny różnić się o koszty transportu. PKN, stosując uśrednione ceny, dławi rozwój niezależnego hurtu.

Koncern nie jest jednak na razie zainteresowany zmianą polityki cenowej.

— Stosowanie uśrednionych cen nie koliduje z polskim prawem i z dyrektywami UE — mówi Andrzej Drętkiewicz, dyrektor handlowy PKN.

Producenci oraz importerzy paliw, których roczny obrót przekracza 200 tys. ton, muszą tworzyć dwuprocentowe rezerwy. Jest to bardzo kosztowne, ze względu na opłaty za magazynowanie i konieczność zamrożenia w rezerwach znacznych sum.

— Wszyscy starają się obchodzić uciążliwe przepisy. W rezultacie krajowe rezerwy paliw mogą zaspokoić kilkunastodniowe zapotrzebowanie. Tymczasem, zgodnie z wymogami Unii, zapasów powinno wystarczyć na 90 dni — dodaje dyrektor POPiHN.

Organizacja postuluje powołanie firmy, która zajęłaby się wyłącznie utrzymywaniem rezerw. Środki na ten cel mogłyby pochodzić ze specjalnej opłaty (wynoszącej 3-5 gr za litr) doliczanej do ceny paliwa.

Nafta Polska pracuje właśnie nad projektem zmian w tym zakresie.