PKO BP: na koniec roku WIG sięgnie 57 tys. punktów

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-01-15 00:00

Wzrost gospodarczy będzie sprzyjał giełdzie. Na jej oblicze istotnie jednak wpłyną zmiany w systemie emerytalnym.

Analitycy PKO Banku Polskiego i jego domu maklerskiego zakładają, że rok 2014 będzie stał pod znakiem ożywienia gospodarczego w Polsce i na świecie. W drugiej połowie roku dynamika polskiego PKB ma osiągnąć 3-3,5 proc. Dla spółek z warszawskiej giełdy powinno to oznaczać wzrost zysku na akcję o 10-15 proc. WIG powinien na koniec roku sięgnąć 57-59,6 tys. punktów (obecnie nieco ponad 50 tys.).

— Na ten rok i przyszły, a może nawet 2016, są perspektywy poprawy wyników spółek. Dodatkowym atutem jest to, że spółki płacą solidne dywidendy, których stopę na ten rok szacujemy na 4,4 proc. Nie stawiamy już jednak na małe i średnie, tylko na selekcję w poszczególnych sektorach. Patrząc przez pryzmat współczynnika cena/zysk, wiele spółek jest w okolicach średniej z ostatnich 10 lat, a więc na krawędzi przewartościowania — zaznacza Artur Iwański, dyrektor biura analiz rynkowych Domu Maklerskiego PKO BP.

Jego zdaniem, jesteśmy w momencie przełomowym, jeśli chodzi o tzw. efekt OFE, czyli spadki na giełdzie wywołane zmianami w systemie emerytalnym. Kolejnych zawirowań można spodziewać się w sierpniu w związku z tym, że do końca lipca członkowie OFE muszą się zdecydować, czy w nich zostaną. — Od lutego do lipca nie będzie podaży akcji ze strony OFE, ale walka o pokazanie dobrych wyników — uważa Artur Iwański.

W dłuższej perspektywie wpływ OFE na giełdę ma być determinowany tym, ile osób w nich zostanie. DM PKO BP szacuje, że saldo napływów nowych składek i odpływów z tytułu tzw. suwaka, czyli stopniowego przekazywania ich do ZUS na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego, bilansuje się, gdy 20-25 proc. członków pozostanie w OFE.

— Ile osób zostanie w OFE? Tego nikt nie jest w stanie oszacować — podkreśla Paweł Borys, dyrektor pionu ds. strategii i inwestycji PKO BP. Zwraca uwagę, że zmiany w OFE mogą — choć nie muszą — wywołać szersze zmiany na polskim rynku kapitałowym.

— Cały czas nie ma odpowiedzi na pytanie, co się stanie z trzecim filarem. Na większości rynków to właśnie trzeci

filar odpowiada za znaczną część napływów do produktów inwestycyjnych — dodaje Paweł Borys.

Jego zdaniem, paliwem dla giełdy może być natomiast przepływ pieniędzy z depozytów bankowych do zwykłych funduszy inwestycyjnych. Trend ten wyraźnie przyspieszył w drugiej połowie 2013 r.

— Na pewno fundusz przestał się już tak źle kojarzyć jak w roku 2012. Wtedy, gdy klient słyszał słowo „fundusz”, to od razu mówił „nie”, niezależnie od tego, czy chodziło o fundusz akcji czy obligacji — mówi Grzegorz Zawada, dyrektor zarządzający DM PKO BP.

57-59,6 tys. pktWartość indeksuWIG na koniec 2014 r.
10 proc. Taki powinien być wzrost zysku na akcje spółek z warszawskiej giełdy w 2014 r.
4,15 zł Tyle ma kosztować euro na koniec 2014 r.
4,8 proc. Taka ma być rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych na koniec 2014 r.
Źródło: PKO BP