Notowania KGHM ucierpiały wczoraj po plotkach o tym, że ze spółki wycofuje się bank. Co będzie dalej? Analitycy są podzieleni.
Akcje KGHM taniały wczoraj nawet o 4,5 proc. Na krótko ich cena spadła poniżej 30 zł. Rynek obiegła, podana przez agencję Reuters, informacja, że bank PKO BP sprzedawał akcje spółki i po transakcjach ma mniej niż 5 proc. kapitału. To oznacza, że jeśli bank nadal będzie chciał pozbywać się walorów, nie będzie musiał o tym informować. Na razie też nie poinformował, że jakiekolwiek akcje sprzedał, choć komunikatu można się spodziewać. Inwestorzy nie lubią takich sytuacji, bo boją się, że wzrost podaży spowoduje dalsze spadki.
— To psychologia. Podaż nie powinna spowodować spadku kursu. Na rynek mogą trafić akcje warte 100 mln USD. To niedużo — ocenia Krzysztof Kaczmarczyk, analityk DB Securities.
Tanio? Drogo?
PKO BP to jedyny poza skarbem państwa akcjonariusz, który miał więcej niż 5 proc. kapitału KGHM. Akcje otrzymał jeszcze przed prywatyzacją. Operacja, która objęła także inne państwowe przedsiębiorstwa, miała go wzmocnić kapitałowo. Pozostałe obdarowane firmy już dawno sprzedały papiery KGHM. Czy znajdą się chętni do odkupienia kolejnych pakietów?
— Po cenie 30 zł lub nieco mniejszej na pewno tak — dodaje analityk DB Securities.
Na rynku można znaleźć wyceny akcji KGHM oscylujące wokół obecnych notowań firmy. Analitycy zwracają jednak uwagę, że przyszły rok może nie być już tak udany jak ten.
— Dlatego zakup akcji KGHM może być ryzykowny. Możemy właśnie kończyć hossę — uważa Michał Marczak z DI BRE Banku.
Powszechne są oczekiwania spadku ceny miedzi i umocnienia złotego. Taka kombinacja zje lwią część zysków jednego z największych producentów miedzi i srebra na świecie. Na razie jednak koniunktura, przynajmniej na rynku metali, jest dobra. Wczoraj w Londynie tona miedzi kosztowała prawie 3,1 tys. USD. To niewiele mniej niż najwyższy kurs z tego roku.
Pieniądze płyną
Jak będzie w przyszłym roku? Nie wiadomo. Wyjaśnia się natomiast kwestia wzrostu wynagrodzeń w 2005 r. Związkowcy, którzy podpisali niedawno porozumienie, oszacowali koszty z tym związane na 200 mln zł.
— To zdecydowanie przesadzona kwota. Podniesienie płac będzie skutkowało wydatkami rzędu 100- -120 mln zł — uważa Wiktor Błądek, prezes KGHM.
Spółka spodziewa się też dywidendy z Polkomtela, operatora sieci Plus, w której ma 19,6 proc. akcji.
— Będziemy chcieli dywidendy co najmniej tak dużej jak w ubiegłym roku — zapowiada Andrzej Szczepek, wiceprezes KGHM.
Oznacza, to że do spółki wpłynie nie mniej niż 68 mln zł. Polkomtel zarobił już w tym roku 665 mln zł, a do podliczenia pozostaje cały czas czwarty kwartał.