Czytasz dzięki

PKP Cargo: jeden pociąg do Chin każdego dnia

DI, PAP
opublikowano: 25-07-2015, 12:24

PKP Cargo chce od przyszłego roku wysyłać do Chin jeden pociąg dziennie, prowadzi także rozmowy z Pocztą Polską, aby do Chin i w odwrotnym kierunku wozić pociągiem przesyłki pocztowe - mówi PAP prezes PKP Cargo Adam Purwin.

PAP: Niedawno PKP Cargo i Zhengzhou International Hub z chińskiej prowincji Henan podpisały list intencyjny dotyczący rozwoju kolejowego transportu kontenerów między środkowymi Chinami a Europą. Skąd pomysł na współpracę z Chinami?

Prezes zarządu PKP Cargo Adam Purwin: Połączenie z Chinami ma ogromny potencjał. Już teraz obsługujemy trzy pociągi tygodniowo z prowincji Henan w centralnych Chinach. Pokonujemy tę trasę w zaledwie 11 dni, co pozwala realnie myśleć o konkurencji z transportem morskim. Obecnie koncentrujemy się na pozyskaniu do współpracy firm, które mogłyby za naszym pośrednictwem transportować swoje towary do Azji. Myślimy np. o polskiej żywności, mleku w proszku, przetworach. Chcielibyśmy, aby w przyszłym roku do Chin kursował jeden pociąg dziennie.

Naszym celem było także pozyskanie silnego partnera do rozbudowy jednego z największych suchych portów przeładunkowych w Europie, czyli Centrum Logistycznego w Małaszewiczach na granicy polsko-białoruskiej. Sytuacja na Ukrainie powoduje, że jest to w tej chwili jedyne bezpieczne wejście do Europy, przejście z szerokiego toru na europejski. Chińscy partnerzy są tego świadomi i dlatego razem z nami zaangażowali się w ten projekt. Bardzo poważnym wątkiem naszej współpracy jest też plan budowy centrum dystrybucyjnego dla przesyłek e-commerce. Nasz chiński partner buduje taki sam terminal w prowincji Henan.

PAP: Kiedy w Małaszewiczach ma powstawać centrum logistyczne dla przesyłek e-commerce?

A.P.: Myślę, że w ciągu najbliższych miesięcy zawrzemy porozumienie i powołamy ze stroną chińską spółkę joint venture. Wspólnie zadeklarowaliśmy łączne inwestycje rzędu 5 mln dolarów w pierwszej fazie współpracy. Po naszej stronie całość inwestycji skoncentrowałaby się w Małaszewiczach. W ciągu kilku miesięcy powstanie biznesplan, który precyzyjnie określi, jakiego rodzaju inwestycje zostaną tam zrealizowane i czym dokładnie zajmie się nasza spółka joint-venture. Szczegóły oraz następne etapy współpracy będą przedmiotem negocjacji. Do obsługi przesyłek e-commerce potrzebujemy oczywiście odpowiedniego magazynu. Dlatego bezpośrednio po uzgodnieniu biznesplanu, podejmiemy działania związane z rozpoczęciem jego budowy. Rozmawiamy także z Pocztą Polską, aby do Chin i w odwrotnym kierunku wozić pociągiem przesyłki pocztowe.

PAP: Grupa PKP Cargo we współpracy z amerykańska firmą Greenbrier, rozpocznie w Szczecinie wspólną produkcję wagonów towarowych, dlaczego spółka zdecydowała o budowie we własnym zakresie wagonów?

A.P.: Produkcja wagonów we własnym zakresie jest o około 15 proc. tańsza, niż zakup gotowych. Ale decyzja ta została podjęta z uwagi na jeszcze trzy ważne czynniki. Po pierwsze, w perspektywie najbliższych kilkunastu lat konieczne będzie odtworzenie znacznej części naszego taboru, który już teraz liczy sobie od 25 do 30 lat. Po drugie, zmieniły się uwarunkowania biznesowe dla przewozów węgla i dzisiaj lepiej mieć wagony o nieco innej konstrukcji – krótsze, ale z wyższymi burtami. Takich wagonów można po prostu więcej zmieścić w ramach jednego pociągu. Gdybyśmy dzisiaj mieli taki sprzęt, bylibyśmy jeszcze bardziej konkurencyjni, bo ilość wagonów w składzie bezpośrednio przekłada się na efektywność przewozów. Trzecim argumentem przemawiającym za uruchomieniem produkcji wagonów we własnym zakresie są posiadane przez nas zasoby, czyli infrastruktura i wykwalifikowana kadra fachowców. Linia produkcyjna zostanie zbudowana w należącym do PKP Cargotabor zakładzie Napraw Taboru w Szczecinie, a zatrudnieni tam specjaliści, po niezbędnym przeszkoleniu i doinwestowaniu, będą mogli w krótkim czasie sprostać takiemu zadaniu.

PAP: Ile wagonów rocznie spółka planuj produkować?

A.P.: Docelowo chcemy produkować około 500 wagonów rocznie. Myślę, że taki poziom osiągniemy już za półtora roku. W przyszłości chcemy też sami projektować wagony, a zwłaszcza platformy intermodalne, bo w kolejnych latach będziemy zapewne jednym z największych nabywców tego typu taboru. Zmienia się bowiem struktura przewozów i coraz więcej towarów będzie transportowanych w kontenerach. W pierwszym kwartale 2015 roku kolejowe przewozy intermodalne w Polsce rosły w dwucyfrowym tempie. Spodziewamy się, że to długoterminowy trend.

PAP: Spółka się rozwija, jednak zarząd PKP Cargo i związki zawodowe są w kolejnym już sporze zbiorowym...

A.P.: W ramach systematycznie prowadzonego ze związkami zawodowymi dialogu społecznego regularnie spotykamy się i rozmawiamy o sytuacji pracowników. W ostatnim czasie związki zażądały podwyżek, na które nie możemy się zgodzić. Dlatego weszliśmy w spór zbiorowy. Propozycja związków to podwyżki w wysokości 250 zł brutto do wynagrodzenia zasadniczego, co z wszystkimi pochodnymi od tej płacy daje kwotę ok. 460 zł brutto. Rocznie oznaczałoby to dla spółki koszty przekraczające 120 mln zł brutto, podczas gdy nasz zeszłoroczny zysk wyniósł niecałe 62 mln zł. Biorąc pod uwagę to obiektywne kryterium, taka podwyżka nie jest w tej chwili możliwa. Obserwując bieżącą sytuację, jesteśmy gotowi zgodzić się na podwyżkę wynagrodzenia zasadniczego na poziomie 45 zł brutto, albo na jednorazową premię. Liczę, że podobnie jak to miało miejsce w przeszłości, uda nam się w końcu dojść do porozumienia ze stroną społeczną i wypracować rozsądny kompromis.

Przypomnę, że przy okazji debiutu giełdowego zawarliśmy z pracownikami pakt gwarancji pracowniczych. W ramach paktu uzgodniliśmy m.in., że coroczne podwyższanie wynagrodzeń będzie uzależnione od sytuacji finansowej spółki. I w ubiegłym roku taka podwyżka miała miejsce. Wynagrodzenie zasadnicze wzrosło wówczas średnio o 100 zł brutto miesięcznie na jednego zatrudnionego. Dodatkowo, nasi pracownicy dostali jednorazową premię w wysokości 225 zł brutto.

PAP: W ostatnim czasie w PKP Cargo zrealizowano dwa programy dobrowolnych odejść, z których skorzystało ok. 4000 osób, czy planowane są kolejne programy?

A.P.: Reagujemy na warunki rynkowe i sytuację w firmie. Programy dobrowolnych odejść były kolejnym etapem prowadzonej od dwóch lat restrukturyzacji. W tym roku nie planujemy już kolejnych PDO. Teraz firma będzie skoncentrowana na poprawie efektywności operacyjnej przy obsłudze szczytu przewozowego. Proszę też zauważyć, że pracownicy nie tylko odchodzą – w poprzednim i bieżącym roku przyjmiemy łącznie tysiąc osób, które dzięki poniesionym przez nas nakładom na ich wyszkolenie już są, albo wkrótce będą maszynistami. Plany rekrutacyjne do drużyn trakcyjnych na kolejne lata pozostaną na zbliżonym poziomie. Rocznie inwestujemy w tę działalność około 20 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane