Zespół Doradców Gospodarczych Tor i naukowcy chcą uruchomienia programu restrukturyzacji PKP. Przewoźnikowi grozi kryzys finansowy, a plan od pół roku nie może doczekać się akceptacji rządu.
Henryk Klimkiewicz, szef Zespołu Doradców Gospodarczych Tor, Jacek Bukowski, były członek zarządu PKP, oraz trzech wykładowców uniwersyteckich zajmujących się tematyką kolejową: prof. Juliusz Engelhardt, prof. Wojciech Paprocki i prof. Włodzimierz Rydzkowski, wystąpili do rządu o jak najszybsze rozpoczęcie rządowego programu restrukturyzacji PKP.
W ich opinii, dalsze odkładanie strategicznych decyzji może doprowadzić do kolejnego krachu finansowego w grupie PKP.
— Wykonaliśmy analizę, z której wynika, że PKP grozi kolejna zapaść finansowa, z której wyjście może okazać się trudniejsze niż kiedykolwiek dotąd. Bierzemy tu pod uwagę nie tylko czynniki finansowe, jak koszty, poziom pomocy finansowej państwa, należności i długi, ale również sposób zarządzania firmą i otoczenie polityczne. Rząd zwleka z podjęciem ważnych decyzji, bo będą one źle postrzegane społecznie — mówi Henryk Klimkiewicz.
Zdaniem ekspertów, efekty obowiązującej od trzech lat ustawy o restrukturyzacji kolei są niemal niezauważalne.
— Założenia ustawy nie zostały osiągnięte. Strata i długi grupy rosną — dodaje Henryk Klimkiewicz.
Tego zdania jest też ekspert Banku Światowego (BŚ), który współfinansuje restrukturyzację PKP.
— Nadal nie ma regulacji systemu naliczania opłat za dostęp do sieci oraz finansowania przewozów regionalnych. Rząd zaś unika decyzji — mówi Robert Kietliński z Banku Światowego.
Program naprawy przygotowany przez zarząd PKP od jesieni 2002 r. nie może doczekać się zaopiniowania przez rząd. Zakłada on m.in., że zobowiązania PKP zostaną pokryte z prywatyzacji spółek zależnych.
Rząd unika problematyki kolejowej licząc, że podjęcie kosztownych lub niepopularnych decyzji uda się odwlec do czasu zmiany ekipy. Minister infrastruktury jest bardziej zainteresowany uspokajaniem liderów organizacji związkowych niż funkcjonowaniem kolei. Minister finansów, podobnie jak jego dwaj poprzednicy, nie respektuje ustawowych zapisów określających minimalną kwotę dotacji do przewozów regionalnych — napisano w apelu.