PKP Intercity załatały dziurę w finansach

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2017-02-01 14:43

Przewoźnikowi udało się dziesięciokrotnie zmniejszyć lukę w bilansie. Poprawił także wyniki i zaczął spłacać długi.

200 mln zł – taką lukę w bilansie finansowym PKP Intercity prognozował w ubiegłym roku resort infrastruktury. Wieszczono, że spółka może potrzebować dodatkowej gotówki z budżetu. Okazuje się jednak, że wyniki za 2016 r. są znacznie lepsze.

- Luka za 2016 r. jest szacowana na około 20 mln zł, więc nie ma konieczności skorzystania przez spółkę z dodatkowego finansowania z budżetu państwa. W tym roku natomiast luka jest prognozowana na 60 mln zł – szacuje Artur Resmer, członek zarządu PKP Intercity.

Dziura będzie wyższa m.in. dlatego, że wzrosną koszty eksploatacji taboru spółki. PKP Polskie Linie Kolejowe zamkną część tras, by je zmodernizować, więc pociągi Intercity będą korzystać z dłuższych objazdów.

Powrót pasażerów

Tegoroczną lukę udało się ograniczyć dzięki zwiększeniu liczby pasażerów i obniżce kosztów. Przełożyło się to także na poprawę wyników. PKP Intercity przewiozły w ubiegłym roku 38,5 mln osób, o 24 proc. więcej niż w 2015 r. Spółka osiągnęła największe w historii przychody, sięgające 1,77 mld zł i po 8 latach wreszcie zaczęła notować zyski. W 2016 r. zarobiła 47 mln zł, a rok wcześniej miała 56,8 mln zł straty. Wynik udało się poprawić, mimo że PKP Intercity zaczęły spłacać zobowiązania za nowo kupiony tabor. Z ok. 2,5 mld zł spłaciły ponad 290 mln zł i w tym roku oddadzą podobną kwotę.

Co ciekawe, spółce udało się także zaoszczędzić… na wprowadzeniu przez rząd minimalnej stawki godzinowej dla pracowników sięgającej 13 zł. W efekcie spółki świadczące kolei na przykład usługi sprzątania pociągów musiały zwiększyć wynagrodzenie pracownikom. Jarosław Oniszczuk, członek zarządu PKP Intercity twierdzi jednak, że spółka nie zgodziła się na wzrost kosztów świadczonych usług i zaczęła rozbudowywać kadrę sprzątającą. Obecnie natomiast negocjuje z firmami ochroniarskimi, bo zastąpienie ich pracowników własną kadrą jest trudniejsze niż w przypadku sprzątania.

Kary i kredyt

Marek Chraniuk, prezes PKP Intercity zapewnia, że mimo wygrania w grudniu ubiegłego roku arbitrażu z Alstomem za opóźnienie w dostawach pendolino,  ponad 42 mln EUR wygranych roszczeń nie zostało zaksięgowane w ubiegłorocznym sprawozdaniu finansowym i nie poprawiło ubiegłorocznego wyniku. PKP Intercity musiały wystąpić o uruchomienie gwarancji wystawionych przez Alstom i pieniądze dopiero teraz wpłyną na konto przewoźnika. PKP Intercity nie precyzuje na jaki cel zostaną przeznaczone. Artur Resmer twierdzi, że w umowie z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, który kredytował projekt, jest zapis pozwalający tej instytucji partycypować w roszczeniach, niewykluczone więc, że bank zmniejszy zakres finansowania przejmując część pieniędzy z kar. Nieoficjalnie pojawiają się też informacje, że z powodu odzyskania kar, wielkość dotacji do pendolino może też ograniczyć Bruksela. Przedstawiciele PKP Intercity mają jednak nadzieję, że ten scenariusz się nie ziści.