PKP PLK oszczędzają i kuszą samorządy

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2011-07-27 00:00

Dzięki tańszym przetargom spółka wykona pięć dodatkowych projektów. Ma na to 1,3 mld zł.

Dzięki tańszym przetargom spółka wykona pięć dodatkowych projektów. Ma na to 1,3 mld zł.

Rosną oszczędności PKP PLK z kontraktów współfinansowanych przez Komisję Europejską. Jeszcze niedawno były szacowane na 4,8 mld zł. Rząd zdecydował tę kwotę oddać drogowcom, bo kolejarze nie byli w stanie jej zagospodarować. Dziś zaskórniaków jest znacznie więcej, ale kolejowa spółka nie zamierza się nimi dzielić.

— Oszczędności sięgają już 6,1 mld zł — szacuje Zbigniew Szafrański, prezes PKP PLK.

Nie chcąc ich stracić, spółka zgłosiła pięć projektów do wpisania na listę programu Infrastruktura i Środowisko. Resort rozwoju regionalnego do końca sierpnia zdecyduje, które zaaprobuje. PKP PLK zgłosiła rewitalizację (przywrócenie parametrów technicznych) linii Toruń-Bydgoszcz, Rudna Gwizdanów-Rzepin, Rzeszów-Medyka oraz Gliwice-Łabędy-Strzelce Opolskie-Opole. Piątym projektem jest modernizacja i zabudowa samoczynnej sygnalizacji.

— Koszt tych inwestycji to 1,3 mld zł — mówi Zbigniew Szafrański.

Za dużo kasy

Dodaje, że przygotowywane są kolejne inwestycje, by zagospodarować pozostałe oszczędności. Na razie nie zostały zgłoszone, bo nie wiadomo, czy Komisja Europejska zaakceptuje rządową propozycję przesunięcia funduszy z kolei na drogi. Z dotychczasowych doniesień wynika, że nie. Zbigniew Szafrański nie pozostawia jednak złudzeń. Pełnej kwoty oszczędności PKP PLK i tak nie wykorzysta.

— Nie pozwala na to przepustowość sieci oraz potencjał wykonawczy — twierdzi prezes.

— Można byłoby wykonać więcej prac, ale rzeczywiście trzeba byłoby wyłączyć całkowicie część linii — komentuje Maciej Radziwiłł, prezes Trakcji Polskiej.

Kolejowy operator nie pali się do kolejnych projektów, bo ma sporo problemów z już trwającymi. Z powodu opóźnień firma nie wykona w tym roku planu i zamiast 5,1 mld zł wyda na inwestycje około 4,6 mld zł.

Wariant samorządowy

PKP PLK pracuje nie tylko nad inwestycjami finansowanymi z obecnej unijnej perspektywy. Przygotowuje się także do zagospodarowania funduszy z przyszłej. Spółka zorganizowała 16 spotkań z przedstawicielami urzędów marszałkowskich, burmistrzami i wójtami.

— Rozmawialiśmy o zagospodarowaniu funduszy z Regionalnych Programów Operacyjnych. Dzięki nim realizowane są inwestycje za 1,8 mld zł, ale w przyszłej perspektywie kwota mogłaby być nawet dwa razy wyższa — uważa Zbigniew Szafrański.

Kolejowa spółka właśnie przygotowuje pisma do marszałków. Zaproponuje w nich linie, w które warto zainwestować w nowej perspektywie finansowej. Liczy, że samorządy odpowiedzą w październiku-listopadzie.

— Patrzymy na inwestycje kolejowe biznesowo i w pierwszej kolejności inwestujemy w te połączenia, które mają najwięcej pasażerów. Jeśli jednak samorządom zależy na utrzymaniu linii, po której jeździ na przykład kilka pociągów na dobę, mogą w nią same zainwestować, wykorzystując fundusze z RPO — twierdzi prezes.