Płacimy, czyli nie płacimy

Karol Jedliński
opublikowano: 23-11-2009, 00:00

Firmy monitorujące

Liderzy rynku wycinków prasowych swoje, rzeczywistość swoje

Firmy monitorujące

prasę, które nie płacą

tantiem wydawcom,

próbują się bronić.

Słabymi argumentami.

Po publikacji "Pulsu Biznesu" o tym, że dwie czołowe firmy zajmujące się monitoringiem prasy nie odprowadzają tantiem z powodu powielania i sprzedaży treści prasowych, nie trzeba było długo czekać na ich reakcję. Wobec lawiny pytań zaniepokojonych klientów zarówno Press-Service (PS), jak i Instytut Monitorowania Mediów (IMM) wystosowały oświadczenia, w których próbują odeprzeć argumenty ReproPolu, reprezentującego interesy większości wydawców prasowych.

— Działamy legalnie. Odprowadzamy tantiemy do Stowarzyszenia Zarządzania Zbiorowymi Prawami Autorskimi KOPIPOL — tak m.in. argumentuje Sebastian Bykowski, wiceprezes i dyrektor generalny Press-Service.

Wtóruje mu Paweł Sanowski, prezes IMM. Co na to przepisy?

— Statut KOPIPOL-u a nawet jego pełna nazwa: Stowarzyszenie Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi Dzieł Naukowych i Technicznych, mówi jasno, że jego polem działania są wydawnictwa naukowe i techniczne. Obecnie prawie wszyscy autorzy tekstów prasowych przenoszą prawa majątkowe na rzecz wydawców. I to oni dali ReproPolowi prawo do reprezentowania ich i ściągania należnych opłat — kontruje Jan Rurański, prezes ReproPolu.

Sejm gra fair

Spółka od listopada pracuje pełną parą i skutecznie rozlicza się z 19 wydawcami oraz czteroma podmiotami, które podpisały z nią umowy. Jeden z nich dostarcza monitoring dla Kancelarii Sejmu, którą w poniedziałkowym "PB" niesłusznie posądziliśmy o korzystanie z usług IMM.

— Kancelaria Sejmu korzysta z usług firmy Mediaskopu, której podwykonawcą jest Newton Media, odprowadzający za przekazywane informacje należne opłaty właścicielom praw autorskich — wydawcom lub reprezentującym ich podmiotom — wyjaśnia przedstawicielka kancelarii.

Podobnie czystą kartę mają kancelaria prezydenta i premiera, czego nie da się powiedzieć o pięciu ministerstwach.

Żona i drożyzna

IMM i PS zarzucają Janowi Rurańskiemu, że reprezentuje spółkę z o. o., a nie stowarzyszenie o tej samej nazwie ReproPol. Tyle że wyłącznym właścicielem spółki i powołującym stowarzyszenie jest Izba Wydawców Prasy (IWP). Po co dwa podmioty? Stowarzyszenie od lat walczyło o status organizacji zbiorowego zarządzania. W maju dostało zgodę. Wcześniej zniecierpliwieni wydawcy sami zawiązali spółkę, która ma zbierać należne im tantiemy. Podobne rozwiązania na tym polu są w całej UE. A stowarzyszenie zajmie się choćby bezprawnym wykorzystaniem tekstów prasowych w sieci.

— Pojawia się zarzut, że żona Jana Rurańskiego jest właścicielem firmy z branży wycinków Eprasa.com. Zarząd IWP uznał to za jego mocną stronę. Zna rynek i wie, jak się na nim poruszać. ReproPol każdej firmie oferuje identyczną umowę — zaznacza Maciej Hoffman, prezes IWP.

Press-Service podkreśla, że ReproPol reprezentuje ledwie kilka procent wydawców i próbuje narzucić dotkliwe obciążenia finansowe. Liczby przeczą tej tezie: aż 70 proc. bazy wycinków prasowych stanowią teksty ze 152 tytułów owych 19 wydawców. Drożyzna? ReproPol proponuje tantiemy wysokości 10 proc. od średniej ceny wycinka, czyli 18 groszy. W UE te stawki wahają się między 10 a 25 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu