Plan dla rybołówstwa ma sporo niedoróbek

Mira Wszelaka
24-09-2002, 00:00

Sektorowy program operacyjny (SPO) dla rybołówstwa, który krajowi negocjatorzy złożyli w Brukseli w lipcu, ma wiele braków i niedociągnięć — wynika z analizy sporządzonej przez unijnych urzędników. Jeśli nie uda go się poprawić, na unijną pomoc może być za późno.

Po integracji z funduszy strukturalnych w ramach Wspólnej Polityki Rybackiej Polsce powinno przysługiwać rocznie (do 2006 r.) około 110 mln EUR (około 440 mln zł). Pieniądze te mogą do nas trafić tylko wtedy, gdy nasz kraj przedstawi dokładny program zagospodarowania środków, zgodny z wytycznymi UE. Krajowi negocjatorzy przedstawili taki plan Brukseli w lipcu, jednak unijni urzędnicy mają do niego wiele zastrzeżeń.

Autorzy raportu wskazują na konieczność przeprowadzenia globalnej, pogłębionej analizy floty. Ich zdaniem, sektorowy program operacyjny ujawnia, że w polskim rybołówstwie nie przeprowadzono m.in. ścisłej segmentacji, np. nie wprowadzono rozróżnienia między zasobami odławianymi przez flotę bałtycką a tymi, które odławia flota przybrzeżna. Całość produkcji jest liczona wspólnie, co nie pozwala na odrębne traktowanie poszczególnych segmentów floty rybackiej i ewentualne stosowanie wobec nich takiej polityki, która byłaby bardziej dostosowana do konkretnych problemów każdego z nich. Już w tej chwili mówi się o zmniejszeniu liczebności floty o 30-40 proc., które powinno nastąpić w ciągu trzech lat. Problem w tym, że kryteria wycofania jednostek nie zostały jeszcze określone.

SPO nie udziela odpowiedzi na pytania dotyczące globalnej polityki dla całego sektora rybackiego oraz planów jej wdrożenia. W dokumencie brakuje m.in. definicji portu rybackiego, jego statusu prawnego oraz bilansu dotyczącego istnienia i stanu infrastruktury portowej. Brakuje też informacji o stworzeniu rejestru statków rybackich, szkoleniu inspektorów, stworzeniu satelitarnego systemu nadzoru stref rybackich czy wreszcie przewidywanym systemie dystrybucji pomocy udzielanej przez UE.

Nigdzie nie pojawia się też temat udziału władz wojewódzkich w restrukturyzacji sektora rybołówstwa.

„O ile jednak analiza sektorowa rybołówstwa wydaje się niepełna, o tyle jego analizy regionalnej po prostu brak. Chociaż działalność ta jest prowadzona w trzech województwach nadmorskich , nie przeprowadzono żadnej analizy regionalnej — zarówno jeżeli chodzi o ocenę sytuacji obecnej, jak i w przypadku wdrażania działań” — czytamy w raporcie.

Rozdział dotyczący diagnozy sektora rybackiego w Polsce jest dość skąpy. Na jednej stronie podano informacje dotyczące powierzchni kraju i liczby mieszkańców. Brakuje danych o globalnej produkcji rybnej czy znaczeniu rybołówstwa dla gospodarki regionów nadmorskich.

Wiele niedoróbek jest też w planie działań społeczno–ekonomicznych dotyczących przekwalifikowania 2-2,5 tys. rybaków, którzy w wyniku restrukturyzacji utracą miejsca pracy. Zdaniem autorów, plan przedstawiony w ramach SPO jest zdecydowanie zbyt ogólnikowy.

— Jeżeli krajowym negocjatorom nie uda się w porę uzupełnić braków w SPO, to pieniądze m.in. na restrukturyzację sektora mogą napłynąć do nas zbyt późno. Wtedy żadne euro nie pomoże sektorowi, który jest w agonii — podkreśla Maciej Dlouhy, prezes Krajowej Izby Rybackiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Plan dla rybołówstwa ma sporo niedoróbek