WARSZAWA (Reuters) - We wtorek rząd przedyskutuje alternatywny program pobudzenia gospodarki przygotowany przez resort kierowanym przez ministra pracy i gospodarki Jerzego Hausnera, który mógłby odsunąć w czasie datę przyjęcia euro.
Jak napisała wtorkowa Gazeta Wyborcza, plan ministra Hausnera Hausnera jest w wielu punktach konkurencyjny wobec pomysłów wicepremiera Grzegorza Kołodki, który chce by do 2007 roku Polska była gotowa do członkostwa w strefie euro.
Rząd musi zreformować finanse państwa. W przeciwnym razie nie będzie w stanie zaabsorbować unijnych funduszy po wejściu do Unii Europejskiej, prawdopodobnie w 2004 roku. Równocześnie rząd musi pobudzić wzrost gospodarczy i obniżyć bezrobocie sięgające prawie 20 procent.
W środę Hausner zamierza przedstawić swój program dziennikarzom. Jednak jego doradca, Tomasz Jeziorański powiedział Gazecie Wyborczej, że Polska powinna traktować realizację kryteriów wejścia do unii walutowej jako cel ogólny.
"Po co robić ołtarz z równowagi makroekonomicznej? Dla gospodarki i rynku pracy lepiej byłoby potraktować wskaźniki określające równowagę makroekonomiczną jako ramy, w których trzeba się zmieścić" - powiedział Jeziorański.
Jego zdaniem nadmiernie restykcyjna polityka fiskalna "udusi" gospodarkę i jeżeli byłaby taka potrzeba to trzeba pozwolić by dług publiczny wzrósł do dozwolonego limitu 55 procent PKB z 47 procent w ubiegłym roku.
Deficyt budżetowy na ten roku ustalono na cztery procent i może one wzrosnąć powyżej tego poziomu w kolejnych latach. Zanim Polska stanie się członkiem eurolandu deficyt musi spaść poniżej trzech procent, a dług publiczny nie może przekraczać 60 procent PKB.
Przy spadającym poparciu społecznym mniejszościowy rząd może mieć trudności z przeprowadzeniem poważnej reformy finansów publicznych by Polska mogła zakwalifikować się do członkostwa w strefie euro. Jeżeli górę weźmie Hausner to proces ten może potrwać dłużej niż oczekiwali inwestorzy grający na szybkie przyjęcie przez Polskę wspólnej waluty. Inwestorzy na rynku papierów dłużnych liczą na zyski ze spadku rentowności lokalnych obligacji do poziomu w strefie euro.
"Polityka finansowa nie może być celem samym w sobie, lecz instrumentem służącym wzrostowi zatrudnienia i rozwojowi" - powiedział Jeziorański. Dodał również, że Hausner chce głębszego cięcia podatku dla przedsiębiorstw by pobudzić inwestycje i stworzyć nowe miejsca pracy. Plan Kołodki zakłada stopniową obniżkę CIT do 20-24 procent z obecnych 27 procent. Hausner chce również przekonać otwarte fundusze emerytalne (OFE), których środki resort ocenia na 30 miliardów złotych, do angażowania się w przedsięwzięcia infrastrukturalne. Inwestycje te mają być gwarantowane przez państwo.
((Autor: Wojciech Moskwa; Redagował: Piotr Skolimowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: wojciech.moskwa.reuters.com @reuters.net))