Zdaniem Jeremiego Mordasewicza z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, strategia gospodarcza rządu do roku 2005 ma szanse powodzenia. Pod jednym warunkiem — że rząd nie przesadził z optymizmem, określając warunki jej funkcjonowania. Cała praca może rozbić się o założenie 5-proc. wzrostu gospodarczego już w 2004 roku.
Joanna Wrześniewska (Polsat): Rząd przedstawił Komisji Trójstronnej strategię gospodarczą do 2005 roku. Jak się ten program podoba przedsiębiorcom i związkowcom?
Jeremi Mordasewicz (Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych): Pozytywnie oceniamy próbę dokonania oszczędności w wydatkach budżetowych, by zgomadzone środki poszły na współfinansowanie programów pomocowych Unii Europejskiej. Negatywnie odebraliśmy utrzymywanie wysokiego deficytu budżetowego, bo oznacza to pochłanianie środków, które mogłyby kredytować gospodarkę. Będzie się to wiązało z niemożnością radykalnego obniżenia stóp kredytów.
Ale oznacza to również, że ci, którzy tego oczekują i którym się należy — dostaną swoje świadczenia. Że rząd zapewni obiecane minimum.
Proszę mi powiedzieć, czy rzeczywiście rolnicy posiadający 50-ha gospodarstwa powinni mieć finansowaną składkę na ubezpieczenie, podczas gdy stolarz w mieście musi ją sam zapłacić. Ja nie widzę powodów do utrzymywania takiego stanu rzeczy.
Czy te konkretne sprawy znajdą odbicie w strategii gospodarczej?
Tego nie potrafię powiedzieć. Strategia jest dyskutowana przez rząd a następnie trafi do Sejmu.
Trudno powiedzieć, co tak właściwie będzie w tej strategii...
Mogę przytoczyć jedynie założenia ministra finansów, a co przejdzie po sejmowej pralni — tego nikt nie potrafi powiedzieć. Natomiast finanse publiczne są tylko jednym elementem. Innym są instrumenty mające pobudzić gospodarkę.
Chciałabym, aby Pan skomentował cel osiągnięcia 5-proc. wzrostu gospodarczego w 2004 roku. Czy jest to możliwe?
Bardzo bym chciał, bo taki poziom rozwoju by nas szczególnie satysfakcjonował i pozwolił zmniejszyć bezrobocie. Ale z drugiej strony niewiele jest w tej chwili w strategii takich silnych instrumentów pobudzenia gospodarki. Żeby osiągnąć 5-proc. wzrost, trzeba wiele zmienić w źle funkcjonującym mechanizmie gospodarczym. Cięcia podatkowe pozwoliłyby firmom gromadzić środki na rozwój. Nie zgadzam się jednak z opiniami, że realizacja zapisów „Pakietu przedsiębiorczość” nie pomoże przedsiębiorcom. Jest tam szereg propozycji zmian prawnych, które np. znacznie usprawniłyby procesy inwestycyjne.