„Plan Z” dla strefy euro coraz bardziej zagrożony

JKW
opublikowano: 2011-12-20 00:00

Wielka Brytania może wyłamać się ze składki na MFW. Czy to znaczy, że Polska będzie musiała dać więcej?

Uzgodniony na unijnym szczycie plan ratowania strefy euro (nazywany już ironicznie „Planem Z”) napotyka coraz większe przeszkody. Krajom UE prawdopodobnie nie uda się zebrać 200 mld EUR, by wzmocnić nimi siłę ognia Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Jak podaje Dow Jones, Wielka Brytania — przynajmniej na razie — nie dołączy do składki. — Wielka Brytania ma kilka problemów formalnych.

Obawia się, że konstruowana zapora ogniowa będzie zbyt mało ognioodporna — twierdzi informator. Brytyjczycy mieli być jednym z głównych fundatorów pożyczki — mieli wyłożyć 30,9 mld EUR. Tylko Niemcy mają wygospodarować więcej.

— Umywanie rąk przez Wielką Brytanię to zła wiadomość z punktu widzenia możliwości rozwiązania kryzysu. Nie chodzi tylko o te miliardy euro, ale też pogłębiający się niedobór solidarności wewnątrz Unii Europejskiej. Traci na tym wiarygodność całego planu ratunkowego — mówi Piotr Bujak, główny ekonomista banku Nordea.

Weto Brytyjczyków może utwierdzić, mniejsze kraje w przekonaniu, że pożyczka dla MFW nie leży w interesie podatników. Rząd Czech już wcześniej sygnalizował, że jest sceptyczny wobec inicjatywy. Nie wiadomo też, jak zareagują Niemcy. Bundesbank oświadczył w ubiegłym tygodniu, że pożyczy pieniądze MFW, ale tylko pod warunkiem, że zrobią to samo pozostałe kraje UE ze strefy euro i spoza niej. Wczoraj rano Jacek Rostowski, minister finansów, potwierdził informacje „Wall Street Journal”, że nasze zaangażowanie w program wyniesie około 6 mld EUR, a pożyczka będzie udzielona na trzy lata. Minister dodał, że kwota ta nie zniknie w jednej chwili z rezerw Narodowego Banku

Polskiego, a będzie podbierana przez MFW stopniowo. — Całość tych pieniędzy będzie w kolejnych transzach ciągnięta przez MFW, jeżeli uzna on, że ma taką potrzebę — stwierdził Jacek Rostowski w RMF FM. Nie można jednak wykluczyć, że bez Brytyjczyków Polska będzie musiała zwiększyć zaangażowanie w inicjatywę.

— Unia może chcieć utrzymać zadeklarowaną na początku kwotę łączną 200 mld EUR. Brak Wielkiej Brytanii oznaczałby wówczas, że pozostałe kraje muszą dać nieco więcej, niż się wydawało — mówi Piotr Bujak. Ekonomiści przekonują jednak, że pożyczka dla MFW nie przyniesie Polsce strat.

— To jest po prostu zamiana jednego wierzyciela na innego, też bardzo wiarygodnego. Zamiast trzymać rezerwy w obligacjach państw rozwiniętych, NBP powierzyłby je na jakiś czas MFW — tłumaczy Piotr Bujak.

— Nie uważam, że jest to ryzykowna transakcja — mówi Ignacy Morawski, ekonomista banku PBP. Kontrowersje wzbudza jedynie to, że decyzję o przeznaczeniu rezerw europejskich banków centralnych na ratowanie państw strefy euro podjęły nie same banki, a rządy państw.

— To jest groteskowa sytuacja i uderza w niezależność banków centralnych — mówi Ignacy Morawski.