Niewielkie są szanse, aby zgodnie z planami plantatorów KSC przeszła pod ich zarząd w tym roku.
Stanisław Barnaś, szef Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego (KZPBC), czeka na spotkanie z ministrem skarbu, bo od niego chce usłyszeć, kiedy plantatorzy dostaną bezpłatne akcje Krajowej Spółki Cukrowej (KSC).
— Bezpłatne to nie wszystko. Chcemy do końca marca wiedzieć, kiedy rozpocznie się prywatyzacja spółki. Nadal chcemy ją przejąć — mówi Stanisław Barnaś.
Zgodnie z ustawą, jedynymi właścicielami KSC mogą być w przyszłości pracownicy i plantatorzy związani umowami ze spółką. Rolnicy liczyli, że bezpłatne akcje resort skarbu wyda najpóźniej na przełomie listopada i grudnia 2003 r. Chcą mieć w spółce co najmniej 51-proc. udział. Pracownikom i plantatorom należy się po 15 proc. bezpłatnych akcji. Żeby zdobyć głos decydujący, muszą dokupić 21 proc. walorów.
Z ponad 40 tys. plantatorów pracujących dla koncernu udział w prywatyzacji zadeklarowało 33 tys. osób. Zdaniem ekspertów, z prywatyzacją trzeba zaczekać, aż zostaną zrealizowane kluczowe elementy programu restrukturyzacji spółki.
— Chodzi o to, aby w decydującym dla losów firmy okresie nie skupiać się na zmianie właściciela, ale całą uwagę poświęcić na restrukturyzację finansów. Poza tym resort musi mieć pewność, że spółka plantatorska będzie miała środki na wykup akcji i że nie zostaną one — mniej lub bardziej legalnie — odsprzedane zagranicznym inwestorom — mówi nasz rozmówca, który brał udział w przygotowywaniu pierwszego programu restrukturyzacji KSC.
Od wyników KSC dalsze przekształcenia uzależnia też Józef Woźniakowski, wiceminister skarbu odpowiedzialny za KSC.
— Jeśli będzie trzeba, to plantatorzy przyjdą w dużej grupie porozmawiać pod ministerstwo skarbu — mówi Stanisław Barnaś.