Czeski producent napojów wprowadził na nasz rynek dwa brandy. Wkrótce zdecyduje, czy uruchomić produkcję.
Choć aura utrudnia sprzedaż soków i napojów, na rynku robi się coraz tłoczniej. Wejście do Polski czeskiej Kofoli, podobnie jak niemieckiej Riha Group, zaostrzy i tak już zażartą rywalizację w tym atrakcyjnym segmencie biznesu żywnościowego. O ile jednak plany Riha Group są już znane, to strategia Kofoli jest na razie wielką tajemnicą.
Teraz Polska
Nasz kraj jest siódmym rynkiem, na który weszła Kofola i wiele wskazuje na to, że chce się na nim mocno zakorzenić. Przymierza się bowiem do budowy zakładu produkcyjnego w Kutnie, na terenie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (pisaliśmy o tym 21 czerwca). Przedstawiciele Kofoli uchylają się jednak od rozmowy na ten temat. Milczą też władze Kutna. Jednak, jak nieoficjalnie dowiedział się „PB”, Kofola ma podjąć decyzję w sprawie tej inwestycji w ciągu dwóch tygodni. Wartość projektu ma wynieść kilkadziesiąt milionów złotych.
Komu zagrozi Jupik
Kilka miesięcy temu Kofola wprowadziła na polski rynek dwie marki napojów owocowych: Frupper i Jupik. Przeznaczone są głównie dla dzieci i rodzin z dziećmi. Wprowadzeniu tego ostatniego towarzyszyła kampania reklamowa w telewizji i prasie.
— Jesteśmy zadowoleni z wyników sprzedaży po trzech miesiącach — mówi Dominik Doliński, szef marketingu w polskim oddziale Kofoli.
— Z naszych informacji wynika, że napoje Kofoli dobrze sprzedają się przy południowej granicy. Są konkurencyjne cenowo — mówi Robert Niczewski, rzecznik giełdowego producenta napojów Hoop.
Ale nie tylko Hoop powinien bacznie przyglądać się poczy- naniom nowego konkurenta. Kofola działa bowiem w wielu segmentach rynku soków i na- pojów. Może wprowadzić do nas zarówno soki, nektary i napoje niegazowane, jak i napoje gazowane (m.in. tonik), syropy, napoje energetyzujące oraz wody mineralne.