Plany są już na ministerialnym stole

Paweł Janas
opublikowano: 2003-12-16 00:00

Z rafineriami z południa nie jest tak źle. Grupie Lotos musi wystarczyć więc dokapitalizowanie udziałami Petrobalticu — twierdzi resort skarbu.

W lipcu tego roku Ministerstwo Skarbu Państwa zgodziło się na włączenie państwowych rafinerii w Jaśle, Czechowicach i Gorlicach w skład również państwowej Grupy Lotos (dawnej Rafinerii Gdańskiej). Dzięki temu posunięciu pomorska rafineria miała wzmocnić pozycję na południu Polski. ale w zamian zobowiązała się uratować te trzy przedsiębiorstwa przed upadłością. Rozpoczęto więc prace na konsolidacją wspólnych obszarów biznesowych. Efekty tych prac zostały zaprezentowane pod koniec ubiegłego tygodnia resortowi skarbu.

— Po ich analizie podejmiemy decyzję w sprawie konsolidacji kapitałowej Lotosu z rafineriami południowymi. Ich wycena okazała się lepsza, niż sądziliśmy pierwotnie. Dzięki temu, poza włączeniem Petrobalticu, nie ma potrzeby dokapitalizowania Grupy Lotos dodatkowymi aktywami — poinformował Tadeusz Soroka, wiceminister skarbu, podczas wczorajszej konferencji zorganizowanej przez miesięcznik „Nowy Przemysł”.

Zostanie przerób ropy

Plany konsolidacji biznesowej ujawnił Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu. Poszczególne obszary działalności (parafiny, oleje czy asfalty) mają być wydzielane i konsolidowane w lotosowskich spółkach. Plan zakłada też zachowanie przerobu ropy naftowej (na poziomie około 660 tys. ton rocznie) w Jaśle, Czechowicach i Gorlicach. Ta decyzja może nieco dziwić, gdyż zdaniem specjalistów przerób ropy mniejszy niż 1 mln ton rocznie jest nieopłacalny, Lotos podkreśla jednak, że rozwiązanie to ma sens w sytuacji, gdyby resort finansów przedłużył na trzy kolejne lata ulgi podatkowe dla rafinerii południowych.

Po przeprowadzeniu konsolidacji przerób ropy w Grupie Lotos ma się zwiększyć z 4,5 do 6 mln ton rocznie. Ma to być możliwe przede wszystkim dzięki kompleksowej modernizacji gdańskiej rafinerii, w tym budowy instalacji IGCC, której koszt przekracza 500 mln USD.

— Do końca pierwszego kwartału 2004 r. zostanie zdefiniowany układ właścicielski spółki, która zrealizuje ten projekt — zapowiada Paweł Olechnowicz

Sam wzrost przerobu ropy naftowej nie miał sensu bez rozwoju sieci dystrybucji

Droższe stacje

— W latach 2004-05 chcemy zwiększyć liczbę stacji z około 340 obecnie do 600 — podtrzymuje wcześniejsze deklaracje szef Lotosu.

Jednak zmienia się szacowany koszt tej inwestycji. Teraz mówi się o 500 mln zł, podczas gdy jeszcze niedawno prognozowano nakłady rzędu 200 mln zł. Inwestycja ta ma zostać sfinansowana ze źródeł zewnętrznych.

W planach znalazły się zarówno: przejęcie stacji należących do rafinerii południowych (około 90), budowa nowych placówek, jak i poszukiwanie partnerów wśród niezależnych przedsiębiorców.