Płaskie monitory przejmują rynek

Marcin Złoch
opublikowano: 2004-12-29 00:00

Do końca tego roku liczba sprzedawanych monitorów ciekłokrystalicznych ma przewyższyć sprzedaż urządzeń kineskopowych.

Monitory komputerowe dzielą się na dwie główne rodziny. Starsze, tradycyjne, oparte na kineskopie tzw. CRT, i stosunkowo nowe — ciekłokrystaliczne LCD. W ostatnich latach dostrzegalna jest erozja udziału monitorów CRT w rynku. W skali całej Europy stanowią one około 35 proc. sprzedawanych monitorów, pozostałe 65 proc. przypada na ekrany LCD. A jeszcze jesienią 2001 r. dominacja rozwiązań CRT była niekwestionowana — udział takiego sprzętu w rynku wynosił 80 proc. W Polsce poziom sprzedaży monitorów ciekłokrystalicznych oscyluje wokół 50 proc.

Michał Bocheński, zajmujący się sprzedażą monitorów w firmie LG Electronics Polska, podaje, że w 2004 r. łącznie sprzedano 450- -500 tys. urządzeń LCD. W tym okresie rynek przyjął 1,1 mln monitorów.

— Mamy do czynienia z przełomowym momentem. Sprzedaż monitorów CRT jest ciągle wysoka, porównując rok 2003 z 2004 nie widać spadku sprzedaży. Jednak w ciągu roku dynamika wzrostu sprzedaży monitorów ciekłokrystalicznych wyniesie ponad 100 proc. Udział LCD w sprzedaży wszystkich producentów to obecnie 30-40 proc., ale w kończącym się roku osiągnie co najmniej 50 proc., a w 2005 może nawet 70 proc. — zapowiada Michał Bocheński.

— Monitory CRT stanowią nadal większość rynku. Szacuję, że będzie to nawet 60-70 proc. — różne źródła podają odmienne dane — potwierdza Marcin Babiak, dyrektor handlowy Maxdaty, sprzedającej monitory pod marką Belinea.

LCD rządzi

Zdaniem przedstawicieli producentów monitorów, stopniowo LCD przejmują rynek. Dzisiejsze monitory LCD dorównują jakością obrazu CRT, nie mają już dawnych wad — małego kąta widzenia i smużenia spowodowanego wolnym czasem reakcji matryc.

— Pierwsze modele monitorów oferowały jedynie relacje czerni do bieli 50:1, dziś monitory o możliwościach rzędu 600:1 pozwalają wygodnie pracować w każdych warunkach oświetlenia biurka, a czas reakcji poniżej 25 ms i kąty widzenia ponad 170 stopni powodują, że z monitora można wygodnie korzystać — jak z telewizora — oglądając na przykład w domu filmy — twierdzi Marcin Babiak.

Jednak dla kupujących duże znaczenie ma spadek cen. Jeszcze 4 lata temu ciekłokrystaliczny 14- -calowy monitor kosztował ponad 5 tys. złotych, dziś jego odpowiednik kosztuje mniej więcej 1 tys. złotych, a cena 17-calowego monitora LCD spadła do około 1,5 tys. zł.

— Obecnie najpopularniejszym monitorem ciekłokrystalicznym jest monitor o przekątnej 17 cali — według naszych analiz rynku aż 70 proc. kupowanych obecnie urządzeń ma właśnie taką przekątną. Myślę, że nikt nie spodziewał się na początku roku tak szybkiego zmierzchu monitorów 15-calowych — informuje Marcin Babiak.

Bez nadziei

Producenci monitorów wieszczą odejście tradycyjnych monitorów do lamusa. Mariusz Orzechowski, szef polskiego przedstawicielstwa NEC-Mitsubishi Electronics Display, przekonuje, że z czysto technologicznego punktu widzenia już dziś można powiedzieć, że monitory CRT przegrały batalię ze sprzętem LCD. Technologia ciekłokrystaliczna stale się rozwija, natomiast tradycyjna jest dojrzała. Nowy model odróżnia się nie parametrami technicznymi, lecz obudową.

— CRT kupowane są dziś jeszcze niemal wyłącznie z powodu niskiej ceny. Przywiązana jest do nich także część grafików — najwyższej jakości duże monitory LCD są wciąż zbyt drogie — twierdzi Krzysztof Sulowicz, przedstawiciel handlowy Benq w Polsce.