Platforma nie sieje, ale żniwo zbiera

Rafał Białkowski
14-01-2011, 00:00

Zadłużają nas na potęgę,

54 proc. Polaków chce głosować na PO

Zadłużają nas na potęgę,

podwyższają podatki,

majstrują przy emeryturach. A mimo to są na fali.

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się dziś, do urn poszłoby ponad 60 proc. Polaków. Większość głosów (54 proc.) przypadłaby Platformie Obywatelskiej — wynika z najnowszego sondażu TNS OBOP. To o 4 pkt proc. więcej niż w grudniu.

Wynik może zaskakiwać, bo rządząca partia zdaje się mieć za nic przedwyborcze obietnice. W ostatnim czasie zakasała rękawy i zabrała się m.in. za rozmontowywanie systemu emerytalnego, wcześniej podniosła VAT.

— Bardzo dobry wynik można wytłumaczyć w prosty sposób: to efekt m.in. beznadziejnej opozycji. Ludziom cierpnie skóra na myśl, że inna partia mogłaby rządzić — uważa prof. Radosław Markowski, politolog PAN i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej (SWPS).

Potwierdzają to wyniki TNS OBOP. Na PiS głos chce oddać 24 proc., a na SLD 11 proc. badanych. Natomiast poparcie dla pozostałych partii nie przekracza 5-procentowego progu wyborczego.

— Polacy chcą głosować na PO — mimo że źle oceniają rząd — bo nie mają realnej alternatywy. PiS to partia niszowa i poza tę niszę nie wychodzi. W SLD od wyborów prezydenckich nic znaczącego się nie wydarzyło. Ponadto partia nie otrząsnęła się jeszcze z kryzysu przywództwa, więc nie powinna liczyć na dużo lepszy wynik — mówi dr Artur Wołek, politolog PAN i WSB-NLU w Nowy Sączu.

Zdaniem dr. Rafała Chwedoruka, politologa z UW, ostatnie 20 lat na scenie politycznej było istnym szaleństwem.

— PO dała Polakom poczucie stabilności i przewidywalności. Teraz zbiera tego owoce — mówi Rafał Chwedoruk.

Jego zdaniem, dopóki statystyczny Kowalski nie odczuje kryzysu w kieszeni, PO będzie górą.

Podobnie uważa Radosław Markowski.

— Polakom dobrze się powodzi, bogacą się, stać ich na zagraniczne wyjazdy, więc po co mają zmieniać kandydata? Ponadto widzą, co się dzieje za granicą: gigantyczne problemy Grecji czy Portugalii. Wiedzą, że jest kryzys i potrzebne są działania chroniące gospodarkę — mówi profesor SWPS.

Zdaniem politologów, nawet dłubanie przy reformie emerytalnej nie zmieni notowań PO.

— Sprawa zmian w OFE była dobrze rozegrana pod względem PR-owym. Zbiegła się ze świętami i Nowym Rokiem, więc Polacy nie mieli do niej głowy — uważa Artur Wołek.

— Temat emerytur raczej nie spowoduje spadku poparcia dla PO. Jeśli do katastrofy w gospodarce nie dojdzie, najbliższe wybory parlamentarne PO wygra — dodaje Rafał Chwedoruk.

Prognozę potwierdza Artur Wołek, który twierdzi, że PiS, głównemu rywalowi Platformy, nie uda się znacząco zmniejszyć dystansu do lidera.

— W najbliższych wyborach PiS nie ma szans na poparcie m.in. wśród przedsiębiorców. I samo jest sobie winne. Choć się z tym nie kojarzy, jest jedyną partią polityczną, która konsekwentnie obniżała obciążenia dla firm. Teraz jednak trzyma się jednego tematu i nawet jeśli znajdzie się polityk, który chce coś zmienić, to nie ma odpowiedniej siły przebicia. Dla lidera PiS sprawy gospodarcze są tylko dodatkiem do polityki — twierdzi politolog.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Platforma nie sieje, ale żniwo zbiera