Płatna deszczówka z dróg, których nie ma

opublikowano: 17-01-2019, 22:00

Resort infrastruktury krytykuje przepisy dotyczące opłat stałych za pozwolenia wodnoprawne. Zapłacą je m.in. GDDKiA i samorządy.

Nowelizacja prawa wodnego, przedstawiona przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ), niepokoi resort infrastruktury. Kontrowersje budzi art. 271 ust. 5a, dotyczący opłat stałych za pozwolenia wodnoprawne. Ministerstwo Infrastruktury (MI) obawia się, że trzeba będzie je płacić, zanim urządzenia odprowadzającewody deszczowe i roztopowe zostaną wykonane i wejdą do eksploatacji. Mikołaj Wild, sekretarz stanu w MI, przypomina, że pozwolenie wodnoprawne wygasa, jeśli podmiot budujący drogę, lotnisko czy linię kolejową nie rozpocznie budowy urządzeń wodnych w ciągu sześciu lat od jego uprawomocnienia. W tym okresie będzie jednak musiał pokrywać opłatę stałą.

„Na rozpoczęcie wykonywania urządzeń wodnych inwestor ma 6 lat (…). (…) nie jest zasadne uiszczanie w ciągu tych 6 lat opłaty stałej” — twierdzi Mikołaj Wild, w opinii do projektu nowelizacji prawa wodnego.

Przepisy mogą najmocniej dotknąć Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) oraz samorządy. Resort infrastruktury apeluje, by wyliczenia dotyczące obciążeń finansowych tych podmiotów zamieścić w ocenie skutków regulacji do nowelizowanej ustawy. Mikołaj Wild zapowiada też, że MI wystąpi do Ministerstwa Finansów z wnioskiem o zapewnienie funduszy na pokrycie dodatkowych opłat. Równocześnie proponuje wprowadzenie ustępstw dla podmiotów realizujących inwestycje celu publicznego i pozwolenie im na dokonywanie opłat stałych od daty faktycznego rozpoczęcia korzystania z pozwolenia wodnoprawnego. MGMiŻŚ twierdzi natomiast, że konieczność ponoszenia opłat stałych od pozwoleń wodnoprawnych przez podmioty realizujące publiczne inwestycje liniowe jest przewidzianaw obowiązującym prawie wodnym.

— Zmiany, w stosunku do których uwagi zgłasza MI, są wprowadzane wyłącznie w celu wyeliminowania wątpliwości interpretacyjnych oraz sporów sądowo administracyjnych — twierdzi biuro prasowe MGMiŻŚ.

Tymczasem w jednej z opinii do projektu nowelizacji Mikołaj Wild powołuje się na orzeczenia sądowe i obecne przepisy prawa wodnego, podkreślając, że „opłata za usługi wodne pobierana jest za odprowadzanie wód, a nie za posiadanie urządzenia”. © Ⓟ

Opłaty na wokandzie

Oszacowanie całkowitych kosztów, które muszą ponieść inwestorzy mający pozwolenia wodnoprawne na realizowane zadania, jest trudne. Na podstawie decyzji, które już od organów administracji wodnej otrzymywały samorządy oraz GDDKiA, można oszacować, że za każde pozwolenie na odcinek drogi trzeba zapłacić kilkaset złotych rocznie. Na przykład pomorska gmina Trąbki Wielkie za jedno z pozwoleń miała zapłacić w ubiegłym roku 842 zł, ale odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, podkreślając, że inwestycja jeszcze nie jest wykonana, a urządzenia wodne nie istnieją. Sąd uchylił decyzję o opłacie. Podobne wezwania do zapłaty otrzymały także inne samorządy oraz odziały GDDKiA, ale również skierowały sprawę do sądów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy