Ubiegłoroczna nowelizacja ustawy w celu przeciwdziałania lichwie, która obniżyła pozaodsetkowe koszty kredytów i pożyczek konsumenckich do 20 z 45 proc., mocno wpływa na rynek pożyczkowy. Znikają mniejsi gracze, a ci, którzy zostają, szykują się na kolejną zmianę — objęcie z początkiem 2024 r. firm pożyczkowych nadzorem KNF.
Mimo wielu zmian legislacyjnych branża pożyczkowa ma przed sobą całkiem dobre lata. Wsparciem będzie rozwój technologii, która z jednej strony zmniejszy koszty jednostkowe działalności, a z drugiej wpłynie na zmianę modelu biznesowego w kierunku hiperpersonalizacji.
Zielona mapa
Zgodnie z „Mapą szans i zagrożeń dla rynku consumer finance do 2026”, opracowaną przez EKF Research i Deloitte, widoczny jest wzrost optymizmu w branży consumer finance w porównaniu z zeszłorocznymi ocenami. Podobnie jak w poprzedniej edycji badania, w którym wzięli udział przedstawiciele banków, instytucji pożyczkowych, podmiotów współpracujących z rynkiem consumer finance, największą szansę na dalszy rozwój rynek upatruje w rozwoju usług odroczonych płatności — buy now, pay later (BNPL). Popyt na tę formę finansowania napędza rozwój e-commerce.
Autorzy raportu podkreślają, że duża grupa konsumentów robiących zakupy w sektorze e-commerce rezygnuje z dostawców, którzy nie oferują usług BNPL. Taka sytuacja sprzyja nawiązywaniu współpracy z podmiotami z rynku consumer finance zarówno bankowymi, jak też pozabankowymi. Dodatkowym argumentem za rozwojem BNPL jest wysoka popularność tej formy płatności w e-commerce. Niewykluczone, iż może to być dzisiaj druga — po Bliku — metoda płatności.
Wolniej, ale bardziej świadomie
Tomasz Fedyna, prezes Wongi należącej do Grupy Kruk, nie wyklucza, że motorem wzrostu będzie usługa BNPL, która ma około 2,5 mln klientów. Będzie on jednak umiarkowany.
— Liczba klientów, którzy korzystają z tej formy finansowania, rośnie coraz wolniej. Myślę, że przestrzeń do wzrostu jest po stronie liczby transakcji, którą realizuje pojedynczy klient, bo obecnie jest na bardzo niskim poziomie. To jedna, dwie transakcje w miesiącu przy średniej wartości 200 zł. To cały czas jest za mało dla szybkiego wzrostu — mówi Tomasz Fedyna.
Podkreśla, że tegoroczny skok inflacji nie spowodował istotnego wzrostu średniej kwoty kredytu czy pożyczki pozabankowej, co świadczy o ograniczaniu decyzji zakupowych przez klientów.
— Od 18 grudnia zaczęły obowiązywać nowe, niższe limity dotyczące kosztów pozaodsetkowych. Spodziewaliśmy się, że średnie kwoty pożyczki istotnie wzrosną, ale tak się nie stało — wzrost był minimalny. To świadczy o tym, że najlepsi klienci ostrożnie podchodzą do decyzji o zadłużeniu się — mówi prezes Wongi.
Podobnego zdania co do tempa rozwoju rynku jest Robert Szcześniewski, prezes Soonly Finance.
— Na klasyczne pożyczki gotówkowe — najbardziej stabilny segment sektora — patrzę optymistycznie, choć wzrost nie będzie tak dynamiczny, jak w tym roku, bo bardzo wysoka inflacja na początku roku nakręcała wartość pożyczek. Mieliśmy też efekt niższej ceny spowodowany wejściem w życie nowych limitów. W grudniu nastąpił napływ nowych klientów i tych, którzy powrócili po jakimś czasie. Po I kw. nastąpiło wygaszanie zainteresowania. W przyszłym roku będzie wzrost, ale niższy — mówi Robert Szcześniewski.
Tak dobrze dawno nie było
Zgodnie z mapą dla consumer finance największym zagrożeniem dla branży jest dalszy spadek dochodów pozaodsetkowych (opłat i prowizji) w wyniku ustawowego ograniczania kosztów pożyczek. Na prawdopodobieństwo realizacji takiego scenariusza wskazuje prawie jedna trzecia badanych. Na kolejnych miejscach są niepewność polityczna i gospodarcza, które sprawiają, że konsumenci w niepewnych czasach mobilizują się do oszczędzania, a nie zaciągania kredytów. Trzecie zagrożenie to wysokie koszty finansowania.
— Ten czynnik pozostanie z rynkiem consumer finance na dłużej, bo oprócz tego, że w ustawie została wyeliminowania możliwość finansowania się firm pożyczkowych na rynku obligacji, to koszty pozyskania finansowania bankowego są wysokie. O ile NBP przewiduje, że do 2025 r. wskaźnik CPI spadnie do do 3,7 proc., to WIBOR, od którego zależy koszt finansowania bankowego w 2024 i 2025 r., będzie nadal wynosił 5,95 proc., więc wyraźnej poprawy nie widać — mówi Marta Penczar, koordynatorka raportu z ramienia EKF.
Na liście zagrożeń znalazło się także ryzyko prawne kwestionowania umów kredytów/pożyczek segmentu consumer finance, a także wolniejsze tempo wzrostu PKB.
— To najlepsza mapa od 10 lat. Rynek nie oczekuje dużego prawdopodobieństwa realizacji zagrożeń, widzi natomiast wiele szans, które może wykorzystać — podkreśla Marta Penczar.
Według danych Biura Informacji Kredytowej od stycznia do końca października wartość pozabankowego finansowania wyniosła 10,5 mld zł, o 40 proc. więcej w skali roku. Do klientów trafiło 7,67 mln pożyczek, prawie o 120 proc. więcej niż rok wcześniej. Wartość pożyczek gotówkowych wyniosła 7,36 mld zł, a celowych — czyli zawierających część zakupów z odroczoną płatnością (w bazie BIK jako BNPL), które po upływie okresu bezodsetkowego przekształciły się w pożyczki spłacane w ratach miesięcznych — 2,78 mld zł, czyli była większa aż o 276 proc. Zadłużenie na kartach i w ramach limitów pożyczkowych sięgnęło 0,38 mld zł, rosnąc dwukrotnie. Tak znaczące wzrosty w tym roku, w szczególności w segmencie pożyczek celowych, są w dużej mierze następstwem wejścia w życie tzw. ustawy antylichwiarskiej.

