Dziecko, które nie chce tknąć zdrowych produktów, mimo że chętnie zjada słodkie smakołyki, to problem spędzający sen z powiek niejednego rodzica. Anna i Mateusz Tomczakowie wpadli na pomysł, jak to zmienić.

— Wielu rodziców ma problem z zachęceniem dzieci do jedzenia tego, co uważają za dobre dla nich, a nie tego, na co same mają ochotę. Zauważyliśmy jednak, że jeżeli spożywanie zdrowych, nielubianych produktów wiąże się z dobrą zabawą i jest wynagrodzone ciekawą niespodzianką, to maluchy chętnie po nie sięgają — tłumaczy Mateusz Tomczak. Dlatego postanowił stworzyć Playtray, czyli tackę dla niejadka. Nie jest to jednak zwykłe naczynie, tylko kolorowa, prostokątna tablica z wgłębieniami przypominającymi labirynt, które są ozdobione kolorowymi rysunkami. Zabawa polega na tym, żeby zjeść wszystko, co leży na drodze do końca labiryntu, gdzie czeka na małego niejadka ukryta pod pokrywką niespodzianka.
— Ten końcowy element zależy od inwencji twórczej rodzica i może być zdrową lub mniej zdrową przekąską, którą dany maluch lubi najbardziej, albo niewielką zabawką, wynagradzającą mu trud dotarcia do celu — tłumaczy Mateusz Tomczak. Choć razem z żoną tworzy tacki dla niejadka od prawie roku i produkt został już przetestowany na dzieciach twórców oraz ich znajomych, to jeszcze nie znalazł się w sprzedaży.
— Do tej pory zainwestowaliśmy około 25 tys. w stworzenie prototypu tacek, ich projekty graficzne, stronę internetową oraz pierwsze testowe reklamy. Wciąż potrzebujemy jednak pieniędzy na pierwszą partię produkcyjną, z którą moglibyśmy wyruszyć na targi. Pieniądze są potrzebne również na reklamę w sieci — mówi Mateusz Tomczak. Właściciele szacują, że niezbędne będzie przynajmniej 200 tys. zł. Szukają inwestora, który chciałby wesprzeć ich projekt taką gotówką.
— Wierzymy, że tacka znajdzie swoje miejsce na rynku. Chociaż dostępne są różnego rodzaju talerzyki, z lubianymi przez dzieci postaciami z kreskówek czy innymi elementami, to nie ma takich, które zachęcałyby do jedzenia w formie zabawy — twierdzi Mateusz Tomczak. Nie jest on nowicjuszem, jeżeli chodzi o rozkręcanie własnego biznesu. Wcześniej stworzył Jazzy Chips, pierwszą firmę oferującą w Polsce chipsy na patyku, która wciąż działa i się rozwija. © Ⓟ