Płeć brzydka chce wypięknieć

  • Alina Treptow
opublikowano: 20-09-2012, 00:00

Kosmetyki dla panów są i będą najdynamiczniej rozwijającym się segmentem. W 2016 r. ich sprzedaż sięgnie 1,65 mld zł

Czasy, gdy mężczyźni używali mydła i tylko mydła, odchodzą do historii. Żele pod prysznic, kremy przed goleniem i po nim, pielęgnacyjne — to oferta dla płci brzydkiej, która coraz częściej próbuje uciec od tego przydomka. To dobra wiadomość dla przemysłu kosmetycznego, który męską pogoń za pięknem zaczyna widzieć w wynikach sprzedaży. Produkty dla panów są najdynamiczniej rosnącym segmentem całego sektora kosmetycznego — wynika z danych Euromonitora International.

W 2011 r. wartość rynku kosmetyków dla panów urosła o 6,5 proc. i sięgnęła 348,8 mln EUR (blisko 1,44 mld zł). W kolejnych latach segment ten nadal będzie numerem jeden, jeśli chodzi o wzrosty, dzięki czemu w 2016 r. jego wartość wyniesie 401,2 mln EUR (1,65 mld zł). Przedsiębiorcy nie są zaskoczeni.

Szczęśliwe firmy

— To najdynamiczniej rosnący segment, co widzimy również w wynikach sprzedaży naszych produktów — mówi Henryk Orfinger, prezes i właściciel Dr Ireny Eris, producenta kosmetyków.

„Dwucyfrowymi” dynamikami chwali się również konkurencyjny Oceanic. Leszek Kłosiński, prezes spółki, potwierdza, że słupki sprzedaży produktów dla płci brzydkiej idą w górę. Przychody z obrotu tego typu produktami, przekroczyły już 20 mln zł. Na listę beneficjentów wpisuje się również Mariusz Nowakowski, wiceprezes V. Laboratories, warszawskiej spółki kosmetycznej.

— Sprzedajemy je pod marką dystrybutora, choć rozważamy również wypuszczenie własnej linii — twierdzi Mariusz Nowakowski.

Z wyników sprzedaży w tym segmencie zadowolona jest również sopocka Ziaja (dokładnych wyników nie podaje), która z myślą o panach wprowadziła na rynek markę Yego.

— Dwa nowe produkty wprowadzone rok temu zostały dobrze przyjęte przez klientów. W tym roku planujemy wprowadzić kolejne dwa: balsam i antyperspirant i podejrzewam, że to nie będzie koniec — zapowiada Joanna Kowalczuk, kierownik działu marketingu w firmie kosmetycznej Ziaja.

Zagraniczna konkurencja

Zwraca uwagę, że mężczyźni nie kończą już zakupów na preparatach do golenia — kupują kremy nawilżające, przeciwzmarszczkowe czy żele do higieny intymnej — choć te nadal odpowiadają za ponad połowę rynku. Dzięki temu pozycję lidera od wielu lat zajmuje Gillette, który w produktach do golenia nie ma sobie równych.

Jeszcze kilka lat temu mógł się pochwalić nawet 90-procentowym udziałem. Później w wyścigu o męskie względy wystartowała Nivea, której udało się uszczknąć rywalowi nieco udziałów. W związku z tak dużą koncentracją zagranicznych koncernów część polskich przedsiębiorców ostrożnie podchodzi do tego segmentu. Henryk Orfinger zwraca uwagę, że pozostałe segmenty są nawet bardziej interesujące.

— Kosmetyki dla mężczyzn rzeczywiście mogą pochwalić się dużą dynamiką, ale warto zwrócić uwagę, że baza nie była bardzo wysoka — uważa Henryk Orfinger.

Mimo że Dr Irena Eris próbuje sił w segmencie produktów dla panów, nadal największe ambicje wiąże z szeroko pojętym rynkiem kosmetyków pielęgnacyjnych. W tym samym kierunku patrzy konkurencyjna spółka V. Laboratories. Na jej celowniku jest też rynek produktów dla dzieci, który jako jedyny jest na minusie. Kosmetyczny kamikadze?

— Rynek jest niedoszacowany i w związku z tym bardziej perspektywiczny, niż pokazują cyfry. Dobra strategia marketingowa i będziemy mogli na nim zdziałać więcej niż w segmencie kosmetyków dla panów — uważa Mariusz Nowakowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu