Podobno główny akcjonariusz chce sprzedać 200 tys. walorów informatycznego giganta. Reakcja — przecena spółki o nawet 5,7 proc.
Kurs Prokomu Software, największego gracza na polskim rynku informatycznym, spadał w trakcie wczorajszej sesji nawet o 5,7 proc., ocierając się o poziom 125 zł. I to mimo dobrych nastrojów na giełdzie. Powód? Na rynku pojawiła się plotka, że Ryszard Krauze, który razem z Prokom Investment kontroluje 23,3 proc. Prokomu, wznowił wyprzedaż posiadanych papierów. We wrześniu ubiegłego roku pozbył się blisko 280 tys. szt. po 165 zł.
— Wtedy prezes zapowiadał, że więcej sprzedawać nie będzie, ale minęło pół roku i trudno ocenić, czy deklaracje są nadal wiążące. Jeśli akcje rzeczywiście sprzedaje główny akcjonariusz, to nie jest dobra wiadomość dla spółki — komentuje Włodzimierz Giller, analityk DB Securities.
Według nieoficjalnych informacji, tym razem Ryszard Krauze szuka chętnych na 200 tys. walorów Prokomu, czyli 1,5 proc. kapitału. I podaż na rynku pochodziła wczoraj właśnie z tej strony. Biuro prasowe informatycznej spółki pojawiających się pogłosek „nie potwierdza ani im nie zaprzecza”.
Po południu okazało się, że w pakietówkach właściciela zmieniło 1,09 proc. kapitału spółki.
Zdaniem analityka DB Securities, niechęć do walorów Prokomu wynika z faktu, że nie widać końca wyprzedaży akcji przez prezesa. To zaś rodzi kolejne ryzyko. Wraz ze spadkiem zaangażowania Ryszard Krauze może także powoli rezygnować z działalności operacyjnej w firmie, a to byłoby źle przyjęte przez inwestorów.