PLOTKI ZE ŚWIATA BIZNESU I OKOLIC
W. Kruk zaprezentował kolekcję jubileuszową
Najstarsza w Polsce firma jubilerska W. Kruk obchodzi 160-lecie istnienia. Jej losy od początku związane są z Poznaniem, ale w ostatniej dekadzie firma utworzyła sieć eleganckich salonów w największych miastach Polski. Obecnie ma ich już 28, w tym 11 w samej stolicy. Wszystkie zlokalizowane są przy reprezentacyjnych ulicach lub w nowoczesnych centrach handlowych. Czasową, ale bardzo prestiżową placówkę W. Kruk prowadzi także (od 1 czerwca do 31 października) w pawilonie polskim na EXPO 2000 w Hanowerze.
Najnowszy salon warszawski otwarty został w Alejach Jerozolimskich, naprzeciwko Smyka. Zgodnie z dobrą kupiecką tradycją, do wspólnego przecięcia wstęgi Ewa i Wojciech Krukowie (oboje na zdjęciu) zaprosili spośród gości parę symbolicznych klientów. Z drugiej strony lady właścicieli wspomogli nożyczkami Beata Madeja („Twój Styl”) i Jacek Siwicki (Enterprise Investors).
Rocznica uczczona została przygotowaniem kolekcji jubileuszowej, na którą składają się unikatowe egzemplarze biżuterii i zegarków, dostępne w Polsce tylko w salonach W. Kruk. Wartość tych ekskluzywnych modeli zaczyna się od 20 tys. zł, a kończy na 130 tys. zł. Oczywiście w stałej ofercie firmy znajdują się wyroby znacznie tańsze, ale jej klientela raczej nie reprezentuje najniższego przedziału skali podatkowej. JAZ
Atlas ratuje misję potomka Tamerlana
Legenda mówi, że kiedy Tamerlan w trzech wielkich wyprawach rozgromił Złotą Ordę, król francuski Karol VI zaprosił go do Paryża. Zwycięzca nie zdążył odbyć tej podróży. Niestety zmarł podczas przygotowań. Zijachidin Mamżanow, pięćdziesięcioletni uzbecki dziennikarz, ponoć niekwestionowany potomek wielkiego wodza, postanowił zrealizować zamysł Tamerlana. Po uzyskaniu zaproszenia z francuskiego poselstwa w Taszkiencie rozpoczął długą i niezwykłą podróż. Pierwszego maja ruszył z Dżamal Abadu do Paryża karetą zaprzężoną w dwa gniadosze, by, jak mówi — zamknąć koło historii. Pewnie by tam bez kłopotu dojechał, gdyby w Brześciu na granicy z Polską nie zabrano mu koni. Niestety zasoby finansowe uzbeckiego podróżnika nie pozwoliły na kupienie nowych. Zaczęto szukać pomocy. Wreszcie na czas przejazdu przez Polskę trzy konie z Państwowego Stada Ogierów w Gnieźnie wypożyczyła podróżnikowi Agencja Własności Rolnej, a firma Atlas wsparła potomka Tamerlana finansowo. Nic dziwnego, znany polski producent chemii budowlanej nieraz już dał się uwieść niezwykłym pomysłom, wspomagając realizację przedziwnych marzeń. Ostatnio mieliśmy okazję obserwować sponsorowany przez tę firmę spływ syrenką po Wiśle z Katarzyną Figurą w drugoplanowej roli (w głównej wystąpiło auto).Trzeba przyznać Atlasowi, że wybiera naprawdę niebanalne formy promocji. RZ