Plus, minus (PB Weekend 62)

opublikowano: 27-04-2017, 22:00

Jacek Zalewski typuje sukcesy i porażki miesiąca

W górę:

Cezary Stypułkowski

Prezes mBanku miał już dosyć zajmowania miejsc na niższych stopniach podium w rankingu Złoty Bankier i wykonał zobowiązanie z uroczystości kończącej poprzednią edycję: „Będziemy się starali w przyszłym roku być pierwsi”. Podsumowujący 2016 r. ósmy już ranking — prowadzony przez redakcje Bankier.pl i „Puls Biznesu” we współpracy z Kantar TNS i Obserwatorium.biz — mBank zasłużenie wygrał. We wszystkich kategoriach znalazł się w czołówce, a najlepszy okazał się zarówno pod względem kontaktów informacyjnych, jak i transakcyjnych. Tak oto „ikona mobilności” oceniona została najwyżej pod względem obsługi oddziałowej. Jedynym słabszym punktem laureata okazała się sprawność infolinii. Prezes może się czuć usatysfakcjonowany, albowiem nasz ranking to największy tego typu projekt na polskim rynku. 300 audytorów sprawdziło 21 banków, odwiedzając ponad 1000 placówek. Anonimowi klienci nawiązali ponad 600 kontaktów telefonicznych, wysłali ponad 600 zapytań, założyli 110 kont osobistych i aktywowali kanały elektroniczne, etc. A zatem — to naprawdę Złoty Bankier…

W górę:

Paweł Surówka

Objęcie stanowiska prezesa PZU, z którego w marcu został nagle odwołany Michał Krupiński, to oczywisty powód do strzałki miesiąca w górę. Paweł Surówka był prezesem PZU Życie, zatem w normalnych okolicznościach byłby to naturalny awans wewnątrzkorporacyjny. Nocny tryb powołania prezesa poprzedzony walką o radę nadzorczą był jednak kontynuacją tzw. dobrej zmiany do kwadratu. Poprzedniego prezesa pozbył się po przejęciu nadzoru nad PZU wicepremier Mateusz Morawiecki w ramach tzw. dejackiewiczyzacji, czyli sczyszczania nominatów byłego ministra skarbu. Naruszył tym interesy baronów z rządzącej Polską ekipy i w konsekwencji… nie był w stanie obsadzić w podległej mu strategicznej spółce wskazanego przez siebie prezesa. Któż okazał się mocniejszy? Premier Beata Szydło! Paweł Surówka to przecież bliski współpracownik Michała Krupińskiego, zatem przegrani wykonali rekonkwistę. Bez względu jednak na okoliczności szefowi PZU życzymy powodzenia. Niech ubezpieczeni nie tracą nadziei.

W dół:

Jerzy Szymański

Większościowy akcjonariusz, a wcześniej również prezes spółki Włodarzewska wciąż zaklina rzeczywistość, ale los stołecznego dewelopera wydaje się przypieczętowany. Orzeczenie upadłości to kwestia jedynie sądowego kalendarza. Postępowanie restrukturyzacyjne zostało umorzone, za czym opowiedzieli się wszyscy wierzyciele firmy i jej nadzorca sądowy. O przedłużenie i danie kolejnej szansy na układ wnosiła jedynie sama Włodarzewska. Sąd pierwszej instancji stwierdził, że przedłużanie fikcji restrukturyzacji prowadziłoby do krzywdy wierzycieli. Nie ma podstaw do wiary w inne orzeczenie sądu drugiej instancji. Rozmowy z bankami o kredytach na dokończenie rozgrzebanych inwestycji czy negocjacje z funduszami wierzyciele uważają za chciejstwo i przedłużanie agonii, której objawy wystąpiły już dwa lata temu. Garb ponad 200 mln zł długów Włodarzewskiej okazuje się po prostu nie do utrzymania.

W dół:

Bartłomiej Misiewicz

Postać 27-letniego pupila ministra Antoniego Macierewicza stała się jak najgorszym symbolem tzw. dobrej zmiany, bardzo obciążającym wizerunek PiS. Trwająca półtora roku hucpa miała też wątek biznesowy — Bartłomiej Misiewicz dwukrotnie posyłany był przez ministra do Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), najpierw do rady nadzorczej, a na samym końcu kariery na specjalne stanowisko pełnomocnika ds. komunikacji. Ta kropla przelała czarę goryczy nawet u prezesa Jarosława Kaczyńskiego i faworyt ministra dostał wilczy bilet w PiS, MON, PGZ — w całej sferze podległej tej partii. Paradoks polega na tym, że mimo braku wykształcenia i przygotowania był sprawnym osobistym sekretarzem, a także… naprawdę merytorycznym rzecznikiem resortu. Paranoją na skalę NATO stało się natomiast bezprawne wywyższanie przez Antoniego Macierewicza zwyczajnego urzędnika do realnej rangi… pierwszego wiceministra, poniżanie generałów i oficerów koniecznością oddawania mu honorów i składania meldunków, odznaczenie po kilku miesiącach resortowym medalem, na który służy się ćwierć wieku itd.

 

Sukces:

Smart means Poland – mądrze znaczy Polska

Dewiza przytoczona w tytule była lejtmotywem naszego narodowego występu na Targach Innowacyjnych Technologii Przemysłowych w Hanowerze. Polska pierwszy raz otrzymała od kwietniowych Hannover Messe oficjalny status państwa partnerskiego. Uwzględniając poziom dwustronnych obrotów, wypada stwierdzić — wreszcie! Notabene, odbywające się w tych samych ogromnych halach w marcu Międzynarodowe Targi Teleinformatyczne CeBIT zaprosiły Polskę jako oficjalnego partnera już w 2014 r. Celem tegorocznej prezentacji w Hanowerze pod politycznym współpatronatem kanclerz Angeli Merkel i premier Beaty Szydło było pokazanie nowego oblicza polskiej gospodarki. Po naszej akcesji do Unii Europejskiej pogardliwe określenie „polnische Wirtschaft” (polskie gospodarzenie, a raczej… niegospodarzenie), funkcjonujące w społeczeństwie niemieckim od epoki pruskiego zaboru polskich ziem, szybko odchodzi w przeszłość. Ale zastąpił je wizerunek podwykonawcy, który z Niemcami uzyskuje nawet nadwyżkę handlową, ale dzięki dostarczaniu jedynie komponentów i półproduktów dla marek niemieckich. Dlatego w stoisku narodowym i stoiskach specjalistycznych zaprezentowała się w Hanowerze absolutna czołówka firm innowacyjnych, których produkty powstają w Polsce — od najmniejszej śrubki po logotyp na obudowie.

Porażka

Zwierzchnik armii petentem u podwładnego

Ze względu na znaczenie bezpieczeństwa militarnego, a także na wielkość wydatków budżetu, prawidłowe cywilne kierowanie siłami zbrojnymi powinno być absolutnym priorytetem państwa. Konstytucja RP teoretycznie to precyzuje — prezydent RP jest „najwyższym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”, ale w czasie pokoju „sprawuje zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi za pośrednictwem Ministra Obrony Narodowej”. Niestety, praktyka ostatnio coraz bardziej wypacza te zasady. Przed coroczną odprawą z najwyższymi dowódcami ich zwierzchnik Andrzej Duda poczuł się tak zmarginalizowany przez podwładnego Antoniego Macierewicza, że słał do niego listy — oraz je upubliczniał! — w których sam siebie ustawił w roli… petenta. Uprzejmie prosił wszechmocnego ministra o wyjaśnienie niepojętych dla niego decyzji organizacyjnych i kadrowych, później obaj w cztery oczy rozmawiali, później prezydent znowu listownie prosił etc. Armia jest coraz bardziej zdezorientowana i zaszokowana takim dualizmem. A także żenującymi sytuacjami, gdy np. bardzo ważna uroczystość wojskowa się nie rozpoczyna, mimo obecności prezydenta i gości zagranicznych, bo wszyscy muszą pokornie czekać na bezzasadnie spóźniającego się ministra obrony narodowej.

Kreatywnie. W reprezentacji wystąpiło m.in. Wrocławskie Centrum Badań EIT+, które pokazało swoje laboratoria oraz naukowców. Jest pierwszym w Polsce podmiotem typu RTO (Research & Technology Organisation). Oferuje m.in. usługi B+R, konsulting w nauce, komercjalizacji i ochronie IP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane