Płynna przyszłość

Tadeusz Prusiński
opublikowano: 23-08-2006, 00:00

Wiejska spółdzielnia wypróbowała płynny nawóz, wykreowała go na rynku i od 11 lat sprzedaje coraz więcej. Także za granicę.

Z klimatyzowanego Aluksa (280 mkw.) prezes Janusz Siepioła jest dumny, bo market stał się nie tylko wizytówką Spółdzielni Agro, ale także gminy Małdyty niedaleko Morąga (woj. warmińsko-mazurskie). Po Aluksie przyszła pora na modernizację sklepów Agro w Jarnołtowie, Szymonowie, Wilamowie i w Dobrocinie. Na remonty i inwestycje małdycka spółdzielnia wydała w ostatnich pięciu latach prawie 3,4 mln zł. A tam, gdzie nie ma sklepów, dociera samochód dostawczy Agro. Do wsi i przysiółków w kilku gminach, na styku powiatów iławskiego, ostródzkiego i elbląskiego, wozi pieczywo, artykuły spożywcze, ciasta i inne słodkości. Sprzedaż obwoźna sprawdza się i jest wielką pomocą dla wielu rodzin.

— Dzięki temu, że poszerzamy rynek i proponujemy nowe formy sprzedaży, od dwóch lat produkcja piekarnicza wzrasta nam o 5-8 procent — mówi prezes Janusz Siepioła.

Agrosieć

Małdyty to duża wieś przy trasie Warszawa — Gdańsk, 60 km od wojewódzkiego Olsztyna.

— Nasza spółdzielnia w zeszłym roku skończyła 60 lat, jednak przede wszystkim patrzymy w przyszłość, szukamy rozwiązań zapewniąjących jej rozwój — przyznaje Janusz Siepioła.

Jednym z tych rozwiązań było utworzenie dbającej o zaopatrywanie wiejskich sklepów spółki Agro-Coop. Założyło ją w 1997 roku osiem wiejskich spółdzielni, wśród nich Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska w Małdytach. Pięć lat później do Agro-Coopu należało dwa razy więcej udziałowców, w tym jedenaście GS.

Małdycki GS w 1998 roku zmienił szyld i od tej pory nazywa się Spółdzielnia Agro. Tworzy ją 36 członków. Pracę w niej znalazło 55 osób. Agro zaopatruje mieszkańców tej gminy i sąsiednich w towary spożywczo-przemysłowe oraz do produkcji rolnej. Ma też piekarnię.

Przynależność do sieci zakupowej Agro-Coop świetnie procentuje spółdzielni Agro. Pozostałe spółdzielnie udziałowcy również nie narzekają. Spółkę utworzono, by zapewnić jej udziałowcom stabilność funkcjonowania i długotrwałe zyski. Rok po jej zawiązaniu wynegocjowano warunki i podpisano około 30 umów z partnerami handlowymi. Spółka także szkoli na kursach i seminariach kadrę zarządzającą, handlowców, personel sklepowy i pracowników piekarń.

Szwedzi chętnie się dzielą

Nawiązano też kontakty zagraniczne. Wykorzystując wzory szwedzkiej spółdzielczości i wsparcie Agro-Coopu, kilka spółdzielni z województwa warmińsko-mazurskiego powołało w 1999 roku Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Spółdzielczości i Przedsiębiorczości Lokalnej WaMa-Coop. Jest ono organizacją pozarządową, non profit, wspomagającą udziałowców Agro-Coopu oraz dbającą o partnerskie kontakty ze spółdzielcami ze Szwecji.

Cztery lata temu Agro-Coop zainicjował i wspomógł modernizację sklepów spółdzielczych. Skorzystał przy tym z doświadczeń szwedzkiego partnera — Instytutu Spółdzielczego Koopi. Wynikiem tej współpracy było m.in. opracowanie modelu wiejskiego marketu oraz tzw. księga standardów i procedur sklepów Alux. Pierwszy powstał właśnie w Małdytach, następne w Ostródzie, Pieckach, Olsztynku i w Łukcie.

Ekoprzyszłość

— Ten produkt to przyszłość rolnictwa i naszej spółdzielni. Bo jest ekonomiczny i ekologiczny. To płynny nawóz, roztwór saletrzano-mocznikowy, czyli RSM z Zakładów Azotowych Puławy. Sprawdziliśmy go w naszym gospodarstwie w Dobrocinie i z czystym sumieniem polecamy innym rolnikom. Sprzedajemy w naszym i w trzech sąsiednich województwach. Większym odbiorcom stawiamy bezpłatnie zbiornik na RSM i dowozimy, kiedy trzeba. Kupują go również rolnicy zagraniczni, bo w rejonie naszego działania mamy gospodarstwa prowadzone przez Niemców, Francuzów, Holendrów, a nawet Irlandczyków i Anglików — zaznacza prezes Agro.

Oprócz RSM małdycka spółdzielnia oferuje nawozy sypkie — saletrę amonową i mocznik oraz wieloskładnikowe. Handel nawozami w zeszłym roku stanowił prawie 60 proc. obrotów. Spółdzielnia z Małdyt jest na trzecim miejscu w kraju pod względem wielkości sprzedaży RSM.

— To bardzo duża dynamika. Nie mamy takiej w handlu czym innym — Janusz Siepioła nie ukrywa satysfakcji, że sprzedaż nawozów rośnie rocznie o 20-30 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Prusiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu