Na światowych giełdach paliw po przedpołudniowych spadkach cen nie ma już śladu - zarówno w Nowym Jorku, jak i Londynie ropa drożeje - podają brokerzy.
Baryłka lekkiej ropy WTI w dostawach na kwiecień zdrożała w Nowym Jorku przed południem lokalnego czasu o 66 centów, czyli 1,2 proc., do 54,55 USD.
Brent w dostawach na kwiecień na giełdzie paliw IPE w Londynie zdrożała zaś po południu we wtorek o 56 centów, czyli 1,1 proc., do 52,65 USD za baryłkę.
Analitycy zaczynają sceptycznie podchodzić do zaplanowanego na 16 marca spotkania OPEC w Iranie i oceniają, że będzie mieć ono mały wpływ na ceny ropy. Niektórzy z nich uważają, że tylko recesja w światowej gospodarce mogłaby teraz wpłynąć na spadek zapotrzebowania na ropę i paliwa.
"OPEC jest bezsilny, aby spowodować spadek cen ropy. Jeśli kartel podwyższy produkcję to powstanie kwestia coraz mniejszych mocy wydobywczych grupy" - uważa analityk Citigroup Inc. w Houston Kyle Cooper.
Analitycy Lehman Brothers Holdings Inc. oceniają, że ceny ropy będą rosły do 2008 r. i utrzymają się na wysokim poziomie, bo rośnie popyt, a na dodatek pojawiają się obawy, że globalna produkcja ropy jest już niemal u szczytu możliwości.
Eksperci Lehman szacują, że amerykańska ropa będzie w tym roku kosztować średnio 43,25 USD za baryłkę. W 2008 r. ta średnia wyniesie 46 USD.