Marka stworzona przez polskich biznesmenów intryguje wielu zachodnich przedsiębiorców.
Właściciel e-learningowej platformy, organizator polskiego book crossingu — akcji uwalniania książek, wydawca poznańskiego portalu kulturalno-imprezowego www.positiva.pl i twórca prezentacji multimedialnych oraz produkcji filmowych. Lechosław Gawroński — fizyk, ekonomista i kompozytor — zawsze miał wiele pomysłów i prowadził kilka działalności jednocześnie.
Nowatorskie rozwiązanie
Pierwszą firmę Gawroński uruchomił w 1995 r. Składał komputery i sprzedawał do nich części. W 1998 r. był realizatorem dźwięku, współpracował przy powstawaniu płyty Krawczyka z Bregoviciem. Potem — w 2002 r. — stworzył firmę LE-MAX, zajmującą się prezentacjami multimedialnymi, która funkcjonuje do dziś.
— Pomysł na mBiuro zrodził się w 2004 r. z... potrzeby. Prowadziłem kilka przedsięwzięć. Chciałem zorganizować je w taki sposób, żeby nie mieszać jednego z drugim, zapewnić im odpowiedni wizerunek i ograniczyć koszty. Znalazłem wspólniczkę, zarejestrowaliśmy firmę i tak zaczęła się przygoda z mBiurem — Lechosław Gawroński.
Na dobry początek
Wirtualne biuro to oferta dla planujących rozpoczęcie działalności gospodarczej przy minimalnych kosztach. Firma otrzymuje od mBiura numer telefoniczny i faksowy, adres do korespondencji oraz dostęp do pomieszczenia konferencyjnego, gabinetu i sprzętu biurowego. Pełną obsługę sekretariatu zapewnia asystentka, która odpowiada na telefony i wymienia nazwę danej firmy przy zgłoszeniu.
— mBiuro ma autorski program do identyfikacji numerów, każda placówka ma kilkadziesiąt numerów telefonów, aplikacja umożliwia także nagrywanie rozmów, konwertowanie ich do mp3 i umieszczanie na serwerze w odpowiednim miejscu. Poza tym jest panel webowy, który umożliwia klientowi wirtualne zarządzanie swoim biurem — wyjaśnia Lechosław Gawroński.
Polski pomysł
Pierwsze wirtualne biuro powstało w Poznaniu. Pomysł oparto na ofercie DDI (Direct Dial-In), która umożliwiła wykupienie puli telefonów. Oprogramowanie, którego napisanie zlecono firmie zewnętrznej, pozwoliło na identyfikację połączeń przychodzących oraz załączanie i wyłączanie nagrywania rozmów.
— Pierwszy klient pojawił się zanim mBiuro zaczęło funkcjonować. Był to znany menedżer piłkarski, który do dzisiaj z nami współpracuje — mówi inicjator powstania sieci mBiur.
Wkrótce prowadzeniem mBiur zainteresowali się przedsiębiorcy z Warszawy i Wrocławia. Tak powstała sieć franczyzowa. Chętnych do korzystania z usług wirtualnego biura nie brakuje. Obecnie Poznań obsługuje 18 firm i jedno stowarzyszenie. Wrocław ma 11 klientów, a stołeczny oddział 5.
Polskim pomysłem szybko zainteresowali się nasi zachodni sąsiedzi. Poznańskie mBiuro ma klientów z Niemiec, prowadzi rozmowy z firmami z Anglii, Francji, Stanów Zjednoczonych i Kanady.
— Podpisaliśmy listy intencyjne z firmami konsultingowymi z Zachodu o wzajemnej promocji usług — informuje Lechosław Gawroński.
Zostały uruchomione serwisy w języku niemieckim i angielskim, gotowe do obsługi firm zagranicznych.
Optymistyczne prognozy
mBiuro działa na rynku poznańskim prawie rok, w pozostałych miastach ponad pół roku. Biznesplan przygotowywany przez Lechosława Gawrońskiego zakładał optymistycznie pełny zwrot inwestycji po trzech latach prowadzenia sieci wirtualnych biur.
— Wiemy już, że nasze prognozy spełnią się dużo szybciej. Powstają nowe warunki gospodarcze dla mikroprzedsiębiorstw, obserwujemy także wzrost inwestycji kapitału zagranicznego, te elementy przekładają się na rozwój naszej sieci — zapewnia Lechosław Gawroński.
