W wywiadzie udzielonym Bloomberg Businessweek, który zostanie opublikowany 6 września stwierdza, że w zupełności wystarczy jedna osoba prowadząca samolot. „Pozbądźmy się drugiego pilota. Niech te „chol…” komputery sterują lotem”.
O’Leary uważa, że w przypadku gdyby pilot dostał nagłego ataku serca, jeden z członków załogi na wszystkich lotach Ryanair będzie wyszkolony do przeprowadzenia lądowania maszyny. „W nagłym przypadku pilot mógłby po nią zadzwonić i mogłaby ona (ta osoba z załogi – red.) przejąć kontrolę”.
49-letni szef Ryanair znany jest z kontrowersyjnych i prowokacyjnych pomysłów odnośnie dalszego cięcia kosztów przelotów w liniach lotniczych. Część z nich wydaje się być co najmniej „idiotyczna" i przypomina gagi wykorzystane w kultowej komedii "Czy leci z nami pilot?" (trailer filmu poniżej)
Oprócz pomysłu z jednym pilotem, O’Leary chciałby także wprowadzić kabiny dla stojących pasażerów oraz opłaty za korzystanie z toalet podczas lotów.
W ciągu minionej dekady Ryanair wyrósł z małej regionalnej linii lotniczej na potężnego przewoźnika z 7 tys. zatrudnionych osób, 1,1 tys. lotów do 155 miast i 26 krajów.
W lipcu 2010 r. przewoźnik stał się pierwszą linią w Europie, która przewiozła ponad 7 mln pasażerów w miesiącu. Kapitalizacja spółki kształtuje się na poziomie 7,2 mld USD. W ciągu dziesięciu minionych lat, spółka aż 9-krotnie odnotowała zysk netto, nawet mimo ostatniego kryzysu finansowego i schłodzenia koniunktury po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r.
