W styczniu złoty osłabił się w stosunku do euro o prawie 10 gr, co było największym wahnięciem w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W takich warunkach rynkowych manipulacji na głównym crossie krajowej waluty mieli dopuścić się traderzy Commerzbanku. Będąca głównym akcjonariuszem polskiego mBanku instytucja poinformowała, że po kontrolach wewnętrznych zawiesiła jednego tradera, a drugiego zwolniła. O sprawie Commerzbank poinformował niemiecki nadzór finansowy Bafin.
Notowania pary EURPLN w styczniu. Źródło: Bloomberg.
„Według naszej oceny było to odosobnione zdarzenie, na którym w żaden sposób nie skorzystał ani bank, ani osoby zamieszane w sprawę” – zadeklarował Commerzbank w oświadczeniu.
Jak wynika ze wstępnych ustaleń polskiej Komisji Nadzoru Finansowego, w sprawę nie jest zaangażowana żadna z krajowych instytucji. Tymczasem dealerzy walutowi w Warszawie nie zauważyli żadnych oznak manipulacji.
- W styczniu rynek złotego był stosunkowo zmienny, ale nie zauważyłem, żeby ktoś próbował zafałszowywać kurs. Podstawowym pytaniem jest, jakiego rodzaju była to manipulacja, jednak mało prawdopodobne wydaje się, by miała ona większy wpływ na rynek – powiedział trader jednego z głównych polskich banków, którego na stronie internetowej cytuje agencja Reuters.
Okresowi, kiedy miało dojść do manipulacji, towarzyszyły obawy o dalszy wzrost zmienności na rynku złotego. Wskaźnik odzwierciedlający oczekiwaną zmienność, zbudowany podobnie do słynnego Indeksu Strachu, skoczył w styczniu aż o 87 proc., w miarę jak złoty słabł. Wszystko jednak wskazuje, że wzrost nerwowości inwestorów nie miał nic wspólnego z manipulacją.

Notowania "Indeksu Strachu dla złotego". Źródło: Bloomberg.



