WARSZAWA (Reuters) - W środę po raz piąty z rzędu ceny akcji powędrowały do góry, głównie za sprawą Elektrimu i pozytywnych nastrojów na świecie. Specjaliści są jednak zdania, że koniec zwyżek jest już bliski, zwłaszcza w obliczu zbliżających się Świąt Wielkanocnych.
Do godziny 15.40 WIG20 wzrósł o 2,3 procent do 1.453,1 punktu, TechWIG zaś o 3,9 procent do 955,7 punktu. Obroty w notowaniach ciagłych wyniosły dotąd 304,2 miliona złotych.
"Ocieplenie klimatu na świecie również i u nas zachęca do kupowania. Fundusze też korzystają z niższych cen. Rynek uważa, że jeszcze może trochę wzrosną. Sądzę jednak, że entuzjazmu nie wystarczy już na długo" - powiedziała Ewa Radkowska, portfolio manager z ING BSK Asset Management.
Wielu analityków jest zdania, że spowolnienie gospodarcze negatywnie odbije się na wynikach spółek publicznych za pierwszy kwartał. Tym zaś, które dużo eksportują zaszkodzi słabe euro, zwłaszcza, że koszt kredytów wciąż jest wysoki.
"Myślę, że po świętach WIG20 będzie wahał się na poziomie 1350-1500 punktów. Jeśli ktoś chce zarobić, może próbować spekulacyjnie kupować wybrane spółki, bo na dłuższe wzrosty nie ma co liczyć. Chyba, że na trwałe poprawi się sytuacja na świecie" - powiedziała Radkowska.
Wśród dużych firm, środowym wzrostom przewodził Elektrim, którego kurs wzrósł o 9,5 procent do 31,10 złotego. Powodem zwyżki były nieoficjalne informacje Parkietu, że Vivendi zamierza objąć akcje koncernu w zamian za udziały w Elektrimie Telekomunikacja i pomóc w restrukturyzacji holdingu.
"Jest to bardzo korzystna informacja dla Elektrimu, gdyż sytuacja wokół spółki uspokoiłaby się, zyskałaby ona silnego strategicznego inwestora. Skorzystaliby też na tym akcjonariusze mniejszościowi" - powiedział Wojciech Wośko, makler z HSBC Securities.
Analitycy są też zdania, że wzrost Elektrimu jest też po części spowodowany koniecznością zablokowania akcji przez inwestorów przed zaplanowanym na 20 kwietnia WZA spółki. Procedura ta w efekcie ogranicza podaż. Obroty akcjami Elektrimu stanowiły jedną czwartą obrotów w ciągłych.
Do zwyżkujących spółek należał również AMS, którego akcje wzrosły o 13,5 procent do 68,20 złotego, czyli blisko ceny jaką w wezwaniu do sprzedaży akcji spółki oferuje kolejny raz Agora - 70 złotych. O spółkę walczy też francuska firma JCDecaux oferująca po 66 złotych.
Główny akcjonariusz AMS, firma BB Investment, uważa jednak, że cena jest wciąż za niska, a analitycy sądzą, że walczący ze sobą oferenci wcale nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
W środę silnie wzrósł też kurs Europejskiego Funduszu Leasingowego (EFL), który zapowiedział nową emisję akcji z prawem poboru. Rynek spekuluje, że emisja ma związek z wyborem inwestora dla spółki.
Przedstawiciele EFL byli niedostępni, aby udzielić komentarza w tej sprawie.
Kurs EFL, 18. pod względem kapitalizacji spółki na giełdzie, wzrósł o siedem procent do 169 złotych.
((Marcin Gocłowski, Reuters Serwis Polski, tel. +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))