Mniejszościowi akcjonariusze mogą kwestionować cenę przymusowo wykupionych od nich akcji. Mają na to tylko sześć miesięcy.
Miałem niespełna jeden procent akcji spółki z branży spożywczej. Trzy lata temu większościowy akcjonariusz przymusowo je odkupił. Uważam, że po zaniżonej cenie. Chciałbym otrzymać dopłatę. Czy jest sens, żebym wystąpił do sądu z powództwem o zapłatę przeciwko akcjonariuszom, którzy je wykupili? — zapytał w liście do redakcji czytelnik „Pulsu Biznesu”.
Za późno skarżyć
Niestety, żądanie byłego akcjonariusza pozbawione jest podstaw prawnych.
— Kodeks spółek handlowych wyraźnie stanowi, że jedynym sposobem ustalenia rynkowej ceny akcji przymusowo wykupywanych jest ich wycena dokonana przez biegłego wybranego uchwałą walnego zgromadzenia akcjonariuszy — wyjaśnia Beata Karaś, wspólnik w kancelarii Kochański Brudkowski i Wspólnicy.
Warunki przymusowego wykupu, w tym cena wykupu, podlegają kontroli sądowej.
— Jeżeli akcjonariusze odczuwali niezadowolenie z wysokości ceny ustalonej przez biegłego, powinni byli, zgodnie z procedurą przewidzianą w kodeksie, wystąpić do sądu o uchylenie uchwały jako mającej na celu pokrzywdzenie ich jako akcjonariuszy — tłumaczy Beata Karaś.
Po terminie
Jednak w tym przypadku na podjęcie takich kroków jest za późno. Według art. 425 §2 kodeksu spó- łek handlowych „prawo do wniesienia powództwa o stwierdzenie nieważności uchwały walnego zgromadzenia sprzecznej z ustawą wygasa z upływem sześciu miesięcy od dnia, w którym uprawniony powziął wiadomość o uchwale, nie później jednak niż z upływem dwóch lat od dnia powzięcia uchwały”.
— Stąd wynika także, że obecnie powództwo o zapłatę za zaniżoną cenę akcji na drodze sądowej jest niedopuszczalne — mówi Beata Karaś.