Przewoźnicy narzekają na nowy taryfikator kolejowy
Wzrost stawek za dostęp do infrastruktury kolejowej może zahamować rozwój transportu intermodalnego.
Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z 27 lutego 2009 r. w połowie grudnia wejdzie w życie zmieniony taryfikator stawek dostępu do infrastruktury kolejowej. Wprowadza on dwie podstawowe opłaty: dla pociągów pasażerskich i towarowych, znosząc preferencyjne stawki dla przewozów intermodalnych, inaczej kombinowanych (towar pokonuje część trasy koleją, a część — innym środkiem transportu).
Przyszłość
Jak zniesienie stawek preferencyjnych wpłynie na przyszłość transportu intermodalnego?
— Taki transport ma świetną przyszłość ze względu na rosnącą wymianę handlową między kontynentami i rozwój portów morskich. Jednak są obawy, jak na tym rozwoju skorzysta transport kolejowy w Polsce. Nie sprzyja mu bowiem infrastruktura, zdecydowanie gorsza niż drogowa. Zniesienie preferencyjnych stawek w dostępie do torów też nie wpłynie na niego korzystnie — uważa Adrian Furgalski, dyrektor w zespole dostawców gospodarczych TOR.
Intermodal to tylko około 2 proc. towarów przewiezionych koleją, dlatego stawki za jego przewóz nie mogły wpłynąć znacząco na resztę przewozów. Poza tym około 70 proc. tego transportu w Polsce to przewozy międzynarodowe.
— Koszt polskiego odcinka w całym transporcie nie jest na ogół wysoki, więc także podwyżki klienci zbytnio nie odczują — twierdzi z kolei Piotr Apanowicz, rzecznik spółki PKP Cargo.
Jest za drogo
Specjaliści są jednak zgodni, że stawki w Polsce są zbyt wygórowane w stosunku do stanu infrastruktury kolejowej.
— Właśnie wysokość stawek za dostęp do infrastruktury jest — obok dominacji państwowego przewoźnika — największym problemem polskiej kolei. Koszty, jakie ponoszą przewoźnicy, są niewspółmierne do stanu infrastruktury, jej dostępności i do cen przewozów. Utrudnia to przewoźnikom rozwój. Chodzi nie tylko o przewozy intermodalne, ale tylko dla nich stawki na przyszły rok wzrosną tak dramatycznie. Może to zupełnie zahamować rozwój i tak dopiero raczkującego rynku takich przewozów — zauważa Krzysztof Sędzikowski, prezes CTL.
Zdaniem Adriana Furgalskiego należałoby przez jakiś czas utrzymać preferencyjne stawki lub — jak obiecywał minister infrastruktury — dać przewoźnikom dofinansowanie, np. z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
— Inaczej wciąż się będziemy zastanawiać, dlaczego transport drogowy przewozi około 25 mln ton ładunków kontenerami, a kolejowy tylko 5 mln. Drogowa winieta dobowa kosztuje 38 zł, a stawka za kilometr pociągiem wyniesie od grudnia średnio 18 zł. Odpowiedź jest zatem prosta — dodaje Adrian Furgalski.
Ministerstwo uspokaja
Przewoźnicy mają nadzieję, że transport intemodalny nie zostanie bez wsparcia.
— Stawki w Polsce są za wysokie, dużo wyższe niż na przykład w Niemczech, gdzie stan torów jest nieporównywalnie lepszy. Nie powinniśmy więc równać stawek do najwyższego poziomu, tylko dążyć do ich maksymalnego obniżenia. Model optymalny to zwiększenie udziału państwa w finansowaniu infrastruktury, jak w wielu europejskich krajach. Przewoźnicy sami tego ciężaru nie udźwigną — twierdzi Krzysztof Sędzikowski.
— Liczymy na to, że transport intermodalny będzie w jakiejś formie wspierany i podwyżka stawek dostępu będzie w części skompensowana, jeśli nie od początku, to chociaż od połowy 2010 roku — dodaje Piotr Apanowicz.
Ministerstwo Infrastruktury twierdzi, że nowe przepisy przewidują możliwość dofinansowania przewozów intermodalnych, głównie ze środków Funduszu Kolejowego. Ale będzie to możliwe dopiero, gdy Komisja Europejska wyda pozytywną opinię o zgodności tej pomocy z przepisami unijnymi.
— Ministerstwo dostrzega, że zmiana w systemie naliczania opłat za udostępnianie infrastruktury kolejowej stworzyła swoisty dyskomfort dla przewoźników. Pracujemy nad rozwiązaniami systemowymi, które umożliwią preferencyjne traktowanie przewozów kombinowanych, ale nie naruszą zasady uczciwej konkurencji — zapewnia Mikołaj Karpiński, dyrektor biura informacji i promocji, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury.
25
mln ton
Tyle ładunków przewozi transport drogowy.
5
mln ton
Tyle ładunków przewozi transport kolejowy.
Marta Walczak