Po torach gorzej i drożej niż po drogach

Marta Walczak
opublikowano: 2009-11-05 00:00

Wzrost stawek za dostęp do infrastruktury kolejowej może zahamować rozwój transportu intermodalnego.

Przewoźnicy narzekają na nowy taryfikator kolejowy

Wzrost stawek za dostęp do infrastruktury kolejowej może zahamować rozwój transportu intermodalnego.

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z 27 lutego 2009 r. w połowie grudnia wejdzie w życie zmieniony taryfikator stawek dostępu do infrastruktury kolejowej. Wprowadza on dwie podstawowe opłaty: dla pociągów pasażerskich i towarowych, znosząc preferencyjne stawki dla przewozów intermodalnych, inaczej kombinowanych (towar pokonuje część trasy koleją, a część — innym środkiem transportu).

Przyszłość

Jak zniesienie stawek preferencyjnych wpłynie na przyszłość transportu intermodalnego?

— Taki transport ma świetną przyszłość ze względu na rosnącą wymianę handlową między kontynentami i rozwój portów morskich. Jednak są obawy, jak na tym rozwoju skorzysta transport kolejowy w Polsce. Nie sprzyja mu bowiem infrastruktura, zdecydowanie gorsza niż drogowa. Zniesienie preferencyjnych stawek w dostępie do torów też nie wpłynie na niego korzystnie — uważa Adrian Furgalski, dyrektor w zespole dostawców gospodarczych TOR.

Intermodal to tylko około 2 proc. towarów przewiezionych koleją, dlatego stawki za jego przewóz nie mogły wpłynąć znacząco na resztę przewozów. Poza tym około 70 proc. tego transportu w Polsce to przewozy międzynarodowe.

— Koszt polskiego odcinka w całym transporcie nie jest na ogół wysoki, więc także podwyżki klienci zbytnio nie odczują — twierdzi z kolei Piotr Apanowicz, rzecznik spółki PKP Cargo.

Jest za drogo

Specjaliści są jednak zgodni, że stawki w Polsce są zbyt wygórowane w stosunku do stanu infrastruktury kolejowej.

— Właśnie wysokość stawek za dostęp do infrastruktury jest — obok dominacji państwowego przewoźnika — największym problemem polskiej kolei. Koszty, jakie ponoszą przewoźnicy, są niewspółmierne do stanu infrastruktury, jej dostępności i do cen przewozów. Utrudnia to przewoźnikom rozwój. Chodzi nie tylko o przewozy intermodalne, ale tylko dla nich stawki na przyszły rok wzrosną tak dramatycznie. Może to zupełnie zahamować rozwój i tak dopiero raczkującego rynku takich przewozów — zauważa Krzysztof Sędzikowski, prezes CTL.

Zdaniem Adriana Furgalskiego należałoby przez jakiś czas utrzymać preferencyjne stawki lub — jak obiecywał minister infrastruktury — dać przewoźnikom dofinansowanie, np. z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

— Inaczej wciąż się będziemy zastanawiać, dlaczego transport drogowy przewozi około 25 mln ton ładunków kontenerami, a kolejowy tylko 5 mln. Drogowa winieta dobowa kosztuje 38 zł, a stawka za kilometr pociągiem wyniesie od grudnia średnio 18 zł. Odpowiedź jest zatem prosta — dodaje Adrian Furgalski.

Ministerstwo uspokaja

Przewoźnicy mają nadzieję, że transport intemodalny nie zostanie bez wsparcia.

— Stawki w Polsce są za wysokie, dużo wyższe niż na przykład w Niemczech, gdzie stan torów jest nieporównywalnie lepszy. Nie powinniśmy więc równać stawek do najwyższego poziomu, tylko dążyć do ich maksymalnego obniżenia. Model optymalny to zwiększenie udziału państwa w finansowaniu infrastruktury, jak w wielu europejskich krajach. Przewoźnicy sami tego ciężaru nie udźwigną — twierdzi Krzysztof Sędzikowski.

— Liczymy na to, że transport intermodalny będzie w jakiejś formie wspierany i podwyżka stawek dostępu będzie w części skompensowana, jeśli nie od początku, to chociaż od połowy 2010 roku — dodaje Piotr Apanowicz.

Ministerstwo Infrastruktury twierdzi, że nowe przepisy przewidują możliwość dofinansowania przewozów intermodalnych, głównie ze środków Funduszu Kolejowego. Ale będzie to możliwe dopiero, gdy Komisja Europejska wyda pozytywną opinię o zgodności tej pomocy z przepisami unijnymi.

— Ministerstwo dostrzega, że zmiana w systemie naliczania opłat za udostępnianie infrastruktury kolejowej stworzyła swoisty dyskomfort dla przewoźników. Pracujemy nad rozwiązaniami systemowymi, które umożliwią preferencyjne traktowanie przewozów kombinowanych, ale nie naruszą zasady uczciwej konkurencji — zapewnia Mikołaj Karpiński, dyrektor biura informacji i promocji, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury.

25

mln ton

Tyle ładunków przewozi transport drogowy.

5

mln ton

Tyle ładunków przewozi transport kolejowy.

Marta Walczak