Platforma proponuje połączenie ministerstw skarbu, gospodarki i infrastruktury. PiS i ekonomiści pochodzą do tego bez entuzjazmu.
W propozycjach zmian struktury organizacyjnej rządu, jakie Platforma Obywatelska przekazała we wtorek Prawu i Sprawiedliwości, znajduje się pomysł utworzenia dwunastu resortów. Najciekawsza jest propozycja stworzenia jednego ministerstwa gospodarczego z dotychczasowych trzech: skarbu państwa, gospodarki i infrastruktury. Miałoby się ono zajmować także budownictwem. Powołano by także całkiem nowe ministerstwo rozwoju, z zadaniem zarządzania funduszami strukturalnymi. Do fuzji mieliby także szykować się urzędnicy resortu zdrowia i resortu gospodarki, odpowiedzialni za sprawy pracy i zabezpieczenia społecznego.
Prawo i Sprawiedliwość z rezerwą podchodzi do propozycji koalicjanta. W pełni popiera jedynie stworzenie ministerstwa rozwoju. Na szybkie porozumienie można także liczyć w kwestii przeniesienia planowania budżetu z Ministerstwa Finansów do Kancelarii Premiera. Przy innych resortach wątpliwości jest więcej.
— Dopóki prywatyzacja nie zostanie zakończona, dopóty widzimy potrzebę funkcjonowania odrębnego ministerstwa skarbu. Infrastruktura jest natomiast domeną państwa i właśnie ze względu na duży udział czynnika publicznego w finansowaniu inwestycji (w tym mieszkaniowych) kompetencje resortu nijak się mają do zakresu działania ministerstwa gospodarki. Podobnie dwa odrębne problemy to opieka zdrowotna i system zabezpieczenia społecznego — mówi Artur Zawisza, poseł PiS.
Dodaje, że jego ugrupowanie nigdy nie zakładało radykalnego ograniczenia liczby ministerstw, nie widząc w tym źródła ograniczenia kosztów.
— Oszczędności chcemy uzyskać dzięki likwidacji różnego rodzaju agencji i funduszy pozabudżetowych — twierdzi poseł PiS.
Sceptycznie do planów PO odnoszą się również ekonomiści.
— Już działanie takiego molocha jak ministerstwo gospodarki uwidoczniło, że trudno sterować tak dużym organizmem. Gdzieś jest granica łączenia resortów. Choć praktyka pokazała, że są także pozytywne tego strony — po włączeniu ministerstwa pracy do gospodarki zniknęły konflikty międzyresortowych interesów — mówi Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.