Początek tygodnia nie powoduje stresu
Wszyscy chyba pamiętamy komedię „Nie lubię poniedziałku” w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego. Kilkunastu bohaterów tego zabawnego filmu połączyła wspólna przypadłość: nie cierpieli początku tygodnia. Okazuje się jednak, że wbrew obiegowej opinii poniedziałek wcale nie jest najbardziej znienawidzonym dniem tygodnia. Przynajmniej w biznesie. Nasi rozmówcy deklarują, że w poniedziałki nabierają nowych sił do pracy, ba, niektórzy wręcz czekają na ten dzień z utęsknieniem. Przynajmniej jako menedżerowie firm. Bo prywatnie to już różnie bywa.
Krystyna Stephens, country manager BSI Oddział w Warszawie
— Nie mam nic przeciwko poniedziałkom. W ten dzień, przynajmniej rano, poświęcam dużo czasu na pracę administracyjną. Staram się uporządkować wszystkie zaległe i aktualne sprawy związane z wewnętrzną organizacją mojej firmy. Szczególnie w poniedziałek można sobie na to pozwolić. W pierwszy dzień tygodnia do wszystkich firm, nie tylko do tej, którą ja zarządzam, zgłasza się bowiem mniej interesantów.
Poniedziałkowy świat biznesu, przynajmniej w Polsce, znajduje się w stanie swoistego uśpienia. Zdecydowana większość firm organizuje w ten dzień spotkania operacyjne. Zarządy omawiają plan działania na bieżący tydzień i podsumowują miniony.
Marcin Stan, prezes zarządu Cityboard Media
— Poniedziałki mają to do siebie, że są bolesne. Ludzie nie lubią początku tygodnia, bo trudno jest zmienić rytm życia z weekendowego na roboczy. Z tych samych powodów tak bardzo lubiany jest piątek. W perspektywie mamy dwa dni odpoczynku.
W piątek po południu większość pracowników przestaje już myśleć o sprawach zawodowych i odkłada wszystkie sprawy, których nie zdążyła załatwić przez cały tydzień, właśnie na poniedziałek. Chociaż istnieje szansa, że dzień ten będzie z tego względu bardzo produktywny — bo można wreszcie nadrobić zaległości z piątku — każdy przychodząc w poniedziałek rano do pracy przeżywa pewien szok. Po dwóch dniach odpoczynku trzeba się wreszcie wziąć do roboty. To coś zupełnie innego niż kontynuacja obowiązków zawodowych z wtorku na środę czy ze środy na czwartek.
Osobiście uważam poniedziałek za najlepszy dzień do odrabiania wszelkich zaległości w pracy. Poza tym każdy dzień może być pomyślny lub nieudany, a nawet pechowy. Także poniedziałek.
Leon Warecki, wiceprezes Hollywood Video
— Prywatnie nie lubię poniedziałków. Zostało mi to chyba jeszcze z czasów studenckich. Zawsze trudno było mi się zebrać na początku tygodnia. Obecnie staram się rozpocząć poniedziałek z nową energią. W naszej firmie właśnie w ten dzień rano mamy zebrania wszystkich pracowników, na których omawiamy poprzedni tydzień i plany na przyszły. Dlatego podkreślam jeszcze raz — prywatnie poniedziałków nie lubię, ale zawodowo tak.
Muszę jeszcze przyznać, że poranne poniedziałkowe zebrania nie podobały się naszym pracownikom. Tłumaczyli swoją niechęć właśnie tym, że nie lubią poniedziałków. Teraz jednak już się przyzwyczaili.
Włodzimierz Węglarczyk, prezes firmy Próchnik
— Należę do osób, które czekają na poniedziałek. Muszę przyznać, że niezbyt lubię weekendy, szczególnie teraz, kiedy jest tak gorąco. W upalne dni, kiedy nie mam nic do roboty, marzę o poniedziałku. Nie znaczy to oczywiście, że jestem pracoholikiem. Prawdą jest, że lubię pracować, bo daje mi to dużą satysfakcję. W poniedziałek, kiedy rozpoczynam nowy tydzień, wraca do mnie adrenalina. Wtedy naprawdę czuję się wspaniale. Podczas dwu wolnych od pracy dni mam wrażenie, jakbym był odrealniony. Chociaż wielu osobom poniedziałek wydaje się najgorszym dniem tygodnia, jednak ja do nich nie należę.
Andrzej Wojda, prezes firmy Dr Witt
— Poniedziałki traktuję w sposób neutralny. Dla mnie jest to taki sam dzień jak każdy inny. Na szóstą rano idę do fitness klubu. Ćwiczę aerobik, następnie spędzam trochę czasu na siłowni. To bardzo ważne, aby rozpoczynać dzień od ćwiczeń. Dopiero potem jadę do firmy. Należę do ludzi, którzy nie lubią bezczynnie spędzać czasu. W weekendy zazwyczaj staram się gdzieś wyjechać. Lubię jeździć konno, nurkować... Bywało już tak, że dniem wyjazdu był właśnie poniedziałek.