PKO BP ma wolną drogę do zakupu jednej czwartej Banku Pocztowego. Poczta twierdzi, że ma ważniejsze projekty na głowie.
Poczta Polska (PP) nie skorzysta z prawa pierwokupu 25 proc. plus jednej akcji Banku Pocztowego (BP) od Prokom Investment. Oznacza to, że PP nadal znajdować się będzie w rękach dwóch akcjonariuszy — tyle tylko, że obu państwowych. Ponad 243 tys. akcji BP trafi bowiem do PKO BP.
Największy polski detalista uzyskał już zgodę Komisji Nadzoru Bankowego na przejęcie mniejszościowego pakietu BP. Najistotniejszym argumentem, który zadecydował o rezygnacji przez PP z pełni władzy nad BP, jest aspekt finansowy. Taki zakup zmusiłby pocztę do zmian w realizacji kosztownej strategii rozwoju. Są jednak i pozytywne aspekty tej sytuacji.
— Nowy, branżowy inwestor może stać się dla poczty w przyszłości korzystnym partnerem w dalszym rozwoju Banku Pocztowego. PKO BP jest bankiem dobrze postrzeganym przez klientów pod kątem bezpieczeństwa i wiarygodności. Jego udział w BP może umocnić wiarygodność finansową naszej instytucji — mówi Marcin Anaszewicz, rzecznik PP.
Takie rozwiązanie nie przeszkodzi w realizacji strategii PP, która zakłada uzyskiwanie jednej trzeciej przychodów z działalności finansowej (czyli przede wszystkim z BP) — tym bardziej że obecny udział w kapitale BP pozwala poczcie w pełni kształtować zasady współpracy z PKO BP. Pozostaje tylko kwestia ustalenia zasad udziału przyszłego akcjonariusza w rozwoju BP.
Bank Pocztowy to jeden z mniejszych graczy na rynku. Dysponuje jedynie 60 placówkami własnymi. Jednak jego największą zaletą jest ścisła współpraca z ponad 8 tys. placówek pocztowych.