Pocztowe sortownie rozgrzeją IT

Mariusz Zielke
opublikowano: 24-06-2008, 00:00

Po cichu wystartował bardzo duży przetarg na maszyny rozdzielcze dla Poczty Polskiej.

Start w przetargu za ponad 250 mln zł rozważają Asseco i Arcus. Sygnity się waha

Po cichu wystartował bardzo duży przetarg na maszyny rozdzielcze dla Poczty Polskiej.

Poczta Polska uruchomiła duży i bardzo ważny dla niej projekt wyposażenia rozdzielni w maszyny sortujące listy, przesyłki i paczki. Przetarg o wartości 250-300 mln zł ruszył bez rozgłosu w końcu maja. Na wstępne oferty Poczta czeka do końca tego tygodnia.

Ze spółek notowanych na warszawskiej GPW szanse na udział w projekcie mają: Asseco, Arcus, a być może także Sygnity. Walka będzie bardzo ostra. Dla Arcusa byłby to kontrakt życia. Grupa Asseco zaś zdobyłaby przewagę w walce o kolejne wdrożenia systemów wspomagających zarządzanie Pocztą.

 

Jest o co walczyć

Zwycięstwo będzie jednak w dużej mierze uzależnione od zagranicznych gigantów, których uda się polskim spółkom zaprosić do konsorcjów. Według naszych informacji, na świecie liczy się tylko kilku producentów urządzeń tego typu. Pierwsze skrzypce grają: Siemens, Solystic, Elsag, Nec i Hitachi. Prawdopodobnie zdecydują się na udział w przetargu z polskimi partnerami i podwykonawcami. Według naszych informatorów, Sygnity negocjowało udział w przetargu z Siemensem. Ostatecznie jednak ten producent może wystartować samodzielnie albo z innym partnerem.

— Rozważamy udział w przetargu, ale raczej w nim nie wystartujemy — powiedziała nam osoba zbliżona do Sygnity.

Sprawa jednak nie jest przesądzona. Asseco wystawi prawdopodobnie do przetargu spółkę zależną Asseco Systems. Zamierza zaproponować dystrybuowane przez Arcusa maszyny francuskiej firmy Solystic (część wielkiego koncernu amerykańskiego Northrop Grumman).

Nie udało nam się ustalić, czy włoski Elsag oraz japońskie firmy Nec i Hitachi wystartują w przetargu z krajowymi partnerami.

— Bez względu na to, kto wygra, bardzo dobrze się stało, że Poczta uruchomiła ten projekt, bo to bardzo usprawni jej pracę. Wszystkie poczty w Europie takie rozwiązania już mają — mówi Bartłomiej Żebrowski, prezes Arcusa.

Oficjalnego komentarza z Sygnity i Asseco nie udało nam się uzyskać.

 

Do trzech razy sztuka...

Przetarg na maszyny rozdzielcze w Poczcie jest powtórką dwóch nieudanych prób zakupu tego typu urządzeń. Ostatnią firma podjęła w 2005 r. i szybko unieważniła postępowania, bo zorientowała się, że nie ma na taką inwestycję pieniędzy. Ostatnio jednak szefostwo przedsiębiorstwa zapowiadało, że budżet inwestycyjny jest zapewniony.

Przetarg obejmuje dostawę kilkunastu maszyn do pięciu centrów rozdzielczych. Podobne działają już w dwóch innych centrach (w Warszawie urządzenie Nec, w Poznaniu — Siemensa), a będą potrzebne dla przynajmniej jeszcze czterech innych.

— Firma, która wygra, będzie więc miała szansę na kolejne zlecenia. Poza tym może liczyć na lepszą pozycję w przetargach na oprogramowanie zarządzające przesyłkami, które pewnie wkrótce będzie potrzebne. Dlatego będzie to bardzo ważny test zarówno dla Asseco, jak i Sygnity — komentuje jeden z analityków branży.

 

Maszyna na tirach

Maszyny do sortowania przesyłek nie są zabawkami. To urządzenia, które buduje się przez rok w wielkich halach odbiorcy, a potem kilka miesięcy testuje ich działanie.

— Największe maszyny składają się z podzespołów, które wyjeżdżają z fabryki na szesnastu tirach — mówi Bartłomiej Żebrowski.

Przetarg jest rozstrzygany w procedurze negocjacyjnej, w której po złożeniu wniosków firmy negocjują z zamawiającym wymagania, a następnie składają ostateczne oferty. Żeby wystartować w konkursie, firmy muszą wnieść pokaźne wadium — dla wszystkich części zamówienia 3,3 mln zł — oraz wykazać się zdolnością kredytową na 60 mln zł. Warunkiem udziału jest też wykazanie się referencjami przynajmniej trzech takich wdrożeń.

Maszyny pomogą zmienić Pocztę

Zakup nowoczesnych maszyn rozdzielczych oraz inwestycje w informatyzację powinny ułatwić szybką restrukturyzację Poczty, w tym redukcję zatrudnienia. Temat to jednak w firmie kierowanej przez dyrektora Andrzeja Polakowskiego drażliwy, szczególnie po ostatnich strajkach i doświadczeniach poprzedników. W 2005 r. dyrekcja podpisała porozumienie zamrażające zmiany personalne do końca 2008 r. Zrobił to dyrektor, który zaczynał urzędownie z zamiarem… zwolnienia 20 proc. pracowników. Poczta zatrudnia obecnie 100 tys. osób. Zdaniem ekspertów, to właśnie 20 tys. za dużo. Poczta powinna się szybko zmodernizować. Od 2013 r., gdy straci monopol na przesyłki do 50 g, będzie musiała podjąć rywalizację z firmami komercyjnymi.

Mariusz Zielke

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu