Bank Pocztowy zwolniony z rygorów kneblujących spółki idące na giełdę — jak wiele innych zawiesił przygotowania do debiutu — mógł wreszcie się pochwalić wynikami. Dotąd mógł tylko półgębkiem mówić, że są dobre. A są. Może inwestorów nie powaliłyby na kolana, ale mają swoją wagę, szczególnie jeśli spojrzy się na bank w szerszej perspektywie historycznej.
Kilka lat temu była to instytucja rozliczeniowa, przyklejona do Poczty Polskiej i od niej w dużym stopniu uzależniona. Połowa przychodów pochodziła z rozliczeń i transferów finansowych realizowanych na rzecz spółki matki. Zyski były co prawda wyższe niż obecnie — przykładowo: po trzech kwartałach 2008 r. zarobek wynosił 21 mln zł. Wczoraj bank podał, że zyski za 9 miesięcy to 17 mln zł (zysk skonsolidowany). Tyle że w ciągu trzech lat stawki za rozliczenia i zasady rozliczeń zmieniły się zdecydowanie na niekorzyść banku. I być może dobrze, bo dzisiaj jest to inna instytucja, o zdywersyfikowanych źródłach przychodów. Rozliczenia stanowią już tylko 14,9 proc. przychodów, detal — 53 proc. (42 proc. w ubiegłym roku).
W listopadzie tego roku bank przekroczył liczbę 1 mln klientów (kilka lat temu było ich raptem ponad 200 tys.), a tylko kilkanaście tysięcy dzieli go od 0,5 mln rachunków bieżących (do niedawna było ich kilkadziesiąt tysięcy). Tempo, z jakim je otwiera, daje mu miejsce w ścisłej czołówce branży. Największego przyspieszenia nabrał w III kw., głównie dzięki coraz większemu wparciu listonoszy, którzy przynieśli do banku połowę otwartych wówczas kont. W listopadzie suma bilansowa banku przekroczyła 5 mld zł. Na koniec III kw. saldo kredytów wyniosło 3,3 mld zł, a depozytów 4,1 mld zł. Pocztowy osiągnął wysoki poziom marży odsetkowej — 3,9 proc., przy 3,5-procentowej średniej na rynku. Bardzo wysoki ma też jednak współczynnik koszty do dochodów — 83 proc. Tomasz Bogus, prezes banku, tłumaczy, że to efekt m.in. nakładów na otwieranie mikrooddziałów w urzędach pocztowych, aczkolwiek przyznaje:
— Nasz klient jest mniej rentowny niż średnia na rynku — mówi prezes. Bank koncentruje się na lokalnych, mniej zasobnych, rynkach (w miejscowościach do 50 tys. mieszka 72 proc. klientów). Wyraźnie poprawił natomiast wskaźnik zwrotu na kapitale: do 8,1 proc. z 4,5 proc. przed rokiem. Współczynnik adekwatności kapitałowej wyniósł po III kw. 10,8 proc. Obecnie, po zaliczeniu do kapitałów pożyczki podporządkowanej oraz emisji obligacji (łącznie 91 mln zł), wynosi 14,5 proc.