Wszystko wskazuje na to, że podatkowa bomba, jaką we wtorek odpaliła w jednej ze stacji radiowych Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, okazuje się zwykłym niewypałem. Na środowym spotkaniu z dziennikarzami od jej pomysłu zdecydowanie odciął się Jerzy Kwieciński, minister finansów.

— Od projektów ustaw podatkowych jest Ministerstwo Finansów, ale jeżeli ktoś lubi zajmować się publicystyką, to niech się zajmuje — tak Jerzy Kwieciński skomentował zapowiedzi Jadwigi Emilewicz.
Zdecydowanie podkreślił, że MF nie prowadzi żadnych prac nad projektem nowego podatku od sklepów wielkopowierzchniowych i nie współpracuje w tym zakresie z resortem przedsiębiorczości. Tymczasem minister przedsiębiorczości we wtorkowej porannej audycji w Radiu Zet stwierdziła, że „nowy podatek mógłby wejść w życie już od początku przyszłego roku” (po kilku godzinach na Twitterze sprostowała swą wcześniejszą wypowiedź, że „szczegółów projektu nie ma i potrzeba na to kilku miesięcy”). Wyjaśniła, że nowy podatek od sklepów wielkopowierzchniowych (congestion tax) nakładany byłby za „uciążliwości, jakie sklepy generują dla tkanki miejskiej”.
Chodzi np. o tworzące się korki w okolicy wielkich marketów. Danina taka istnieje np. w Hiszpanii, ale płacą ją kierowcy nie rezygnujący z poruszania się samochodami, a nie firmy będące właścicielami supermarketów. W wypowiedzi dla „PB” minister Jadwiga Emilewicz sprecyzowała, że ten nowy podatek mógłby być alternatywą w sytuacji, gdyby Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zablokował wprowadzenie w Polsce tzw. podatku od handlu. Komisja Europejska uważa, że byłby on niedozwoloną pomocą publiczną.
W pierwszej instancji (Sąd UE) polski rząd wygrał. Bruksela odwołała się do TSUE. Strony oczekują na werdykt. W reakcji na rewelacje minister przedsiębiorczości przedstawiciele organizacji przedsiębiorców na łamach „PB” nie kryli zaskoczenia i konsternacji. Obawiają się, że nowa danina da tylko urzędnikom nowe możliwości uznaniowego dociskania podatników. Wczoraj Jadwiga Emilewicz zupełnie wycofała się ze swoich wszystkich wcześniejszych twierdzeń.
W wypowiedzi dla PAP powiedziała: „Chciałabym uspokoić przedsiębiorców. Projektu związanego z jakimkolwiek nowym podatkiem handlowym nie ma w tej chwili, nie jest przygotowywany. A zatem nie zaskoczymy handlu detalicznego żadnym nowym obciążeniem od nowego roku”.