Podatek giełdowy w 2004 r. raczej nie wejdzie w życie

Artur Szymański
opublikowano: 2003-06-26 00:00

Nie ma szans, by stworzyć system ściągania podatku od zysków z giełdy do 2004 r. — alarmują brokerzy. Ich zdaniem, trzeba będzie opóźnić jego wprowadzenie.

Inwestorzy i brokerzy mieli nadzieję, że po zmianie ministra finansów uda się opóźnić wprowadzenie podatku od zysków z giełdy, by spokojnie stworzyć taki system obciążeń, który nie dobije rynku. Nic z tego.

Andrzej Raczko poszedł śladem swego poprzednika, Grzegorza Kołodki. Potwierdził, że w 2004 r. zostanie wprowadzona jednolita stawka podatkowa (19 proc.) dla wszystkich dochodów kapitałowych. Także tych z gry na giełdzie. Tylko że nadal nie wiadomo, kto ma je naliczać — indywidualny inwestor samodzielnie czy brokerzy.O tym inwestorzy dowiedzą się dopiero we wrześniu. Na szczęście będą mieli jeszcze czas, by zamknąć pozycje i zakończyć grę na giełdzie.

Wprowadzenie podatku od 2004 r. obserwatorzy rynku uznają za nierealne. Nie są bowiem znane praktycznie szczegóły dotyczące mechanizmu jego naliczania. Nie wiadomo nawet, kto miałby to robić. Czy inwestor samodzielnie, czy może domy maklerskie?

— Już za pół roku będziemy musieli płacić podatek od zysków z giełdy. Nie wiadomo jednak, w jaki sposób. Jeśli inwestor ma to robić samodzielnie, to jestem bardzo ciekaw, jak fiskus zamierza weryfikować zeznania podatkowe. Przecież aktywny gracz giełdowy dokonuje w roku setek operacji na rynku. Ich szczegółowe rozliczenie zajmie mu tyle czasu, że nie zdąży już zagrać na giełdzie — mówi Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Inwestorzy zaczynają jednak już dziś liczyć, czy ta gra się opłaca.

— Jedno wiem na pewno — jako osoba fizyczna obarczona obowiązkiem podatkowym zrezygnowałbym z inwestycji — dodaje Jarosław Dominiak.

Ministerstwo może jednak zrzucić ciężar rozliczania inwestorów na barki domów maklerskich. W takiej jednak sytuacji pojawiają się kolejne wątpliwości.

— Jeśli obowiązkiem naliczania stawki podatku obciążone zostaną domy maklerskie, to ciekawa jestem, jak zostanie rozwiązana kwestia inwestorów posiadających klika rachunków inwestycyjnych w różnych domach maklerskich. Na razie ministerstwo nie przedstawiło rozwiązania dla takiej ewentualności. Nie znając szczegółów biura maklerskie nie mogą przystąpić do tworzenia odpowiednich systemów informatycznych — ostrzega Maria Dobrowolska, prezes Izby Domów Maklerskich.

A to nie jest prosta operacja. Zgodnie z wtorkowymi zapowiedziami Jerzego Hausnera, wicepremiera odpowiedzialnego za koordynację polityki gospodarczej rządu, oraz Andrzeja Raczki, ministra finansów, szczegóły dotyczące podatków zostaną przedstawione dopiero we wrześniu, odpowiednie ustawy przejdą przez parlament w kolejnych dwóch trzech miesiącach. A podatek wchodzi od 2004 r.

— Uważam, że przez 3-4 miesiące do końca roku domy maklerskie nie zdążą przystosować swoich systemów do naliczania podatku — mówi Maria Dobrowolska.

Podatku nie da się uniknąć. Ale można odroczyć jego wejście w życie. Tego właśnie domagają się uczestnicy rynku. Popiera ich w tym żądaniu część parlamentarzystów, którzy w złożonym w Sejmie projekcie nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych proponują przedłużeniu zwolnienia do 2006 r.

— Podatek kiedyś wejdzie w życie, od tego nie uciekniemy. Moim zdaniem, jest jednak zdecydowanie za wcześnie na wprowadzenie go już od przyszłego roku. Giełda jest na to za słaba. Powtórzy się scenariusz przerabiany na Węgrzech, gdzie po obłożeniu inwestorów podatkiem obroty na rynku spadły o 60 proc. — ostrzega Marek Zuber, główny ekonomista TMS.

— Wierzę, że nasze argumenty przeciwko wprowadzeniu trafią do ministerstwa finansów, a Andrzej Raczko zechce je z nami przedyskutować — dodaje Maria Dobrowolska.

Okiem eksperta

Od razu nie zapłacimy

Decyzja o wprowadzeniu podatku giełdowego od 2004 roku nie została podjęta z powodu braku pieniędzy w budżecie, bo wpływy z tego tytułu będą bardzo małe. Chodzi o zrównanie opodatkowania całego rynku kapitałowego. Możemy się pocieszać, że rozliczać będziemy się w końcu roku, a straty będą odliczane. Jest jeszcze jeden plus. Plany rządowe zostaną uchwalone późną jesienią, akty wykonawcze powstaną jeszcze później. Skoro biura maklerskie bronią się przed podatkiem, to udowodnią, że nie mają możliwości technicznych, by prowadzić rozliczenia inwestorów. Nie wyobrażam sobie, by inwestor sam liczył zysk z setek transakcji. Podatek będzie zapewne zawieszony co najmniej na pół roku, a może i na rok.

Piotr Kuczyński analityk „PB”