Podatek od wszystkiego zniechęca do inwestycji

Planowane zmiany definicji budynku i budowli spowodują opodatkowanie wszystkich urządzeń w fabryce — uważają przedsiębiorcy. Kodeks usprawni proces inwestycji — twierdzi minister infrastruktury

Budynek, budowla, obiekt budowlany, urządzenia budowlane — zdefiniowanie tych pojęć przez lata nastręczało przedsiębiorcom wiele problemów, których efektem były sądowe spory z fiskusem. Przepisy podatkowe odwołują się bowiem do nieprecyzyjnych obecnie definicji zapisanych w prawie budowlanym. Dzięki wyrokom Temidy w ostatniej dekadzie udało się jednak określić zakres pojęć i fiskalnych obciążeń. Definicyjny i fiskalny bałagan może jednak powrócić — obawiają się przedsiębiorcy. Winą obarczają projekt kodeksu urbanistyczno-budowlanego, który chce wdrożyć Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury, twierdzi natomiast, że kodeks usprawni proces realizacji inwestycji. Przedsiębiorcy są innego zdania — obawiają się inwestycyjnego paraliżu i szybujących podatków.

Zobacz więcej

KORZYŚCI I ZAGROŻENIA: Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury, twierdzi, że kodeks urbanistyczno- -budowlany pomoże wykonać rządowy program Mieszkanie+. Innym branżom nowe przepisy mogą jednak zaszkodzić. Jako pierwsze firmy wątpliwości zgłosiły Enea i Orlen. Marek Wiśniewski

Omnipodatki…

W projekcie od nowa określono budowlane definicje. Menedżerowie Enei Operatora twierdzą, że po zmianie definicji budynku i budowli wątpliwości budzi to, czy należy zaliczać do nich „urządzenia techniczne i maszyny zlokalizowane wewnątrz budynków i stanowiące ich wyposażenie”. „Taka wykładnia przepisów projektu doprowadziłaby do trudnych do oszacowania skutków dla systemu podatku od nieruchomości, powodując szereg wątpliwości (a więc także potencjalnych sporów) odnośnie tego, w jaki sposób podatnik miałby oceniać, czy posiadane wyposażenie budynku może zostać uznane za budowlę” — napisali w opinii do projektu Sławomir Mirkowski i Marek Szymankiewicz, członkowie zarządu Enei Operatora. W definicję budowli została wpisana nowa kategoria — techniczne obiekty przemysłowe, ale nie wiadomo, co ona oznacza. „Słownikowe rozumienie pojęcia >>technicznych obiektów przemysłowych prowadzić może do wniosku, iż do kategorii tej kwalifikują się wszelkie obiekty techniczne znajdujące się na terenie zakładu przemysłowego lub też biorące udział w procesie przemysłowym” — twierdzą menedżerowie Enei Operatora. Ich opinię podziela PKN Orlen, podkreślając, że brak jednoznacznego określenia pojęć w przepisach zmusza do prognozowania podatkowego katalogu produktów na podstawie definicji ze słownika języka polskiego. „Opodatkowany byłby każdy obiekt niebędący obiektem małej architektury (…) każdy przedmiot, który można zobaczyć lub dotknąć, czyli każda rzecz będąca własnością przedsiębiorcy. Oznaczałoby to objęcie podatkiem (…) nie tylko nieruchomości, ale także pojazdów, maszyn, wyposażenia, narzędzi, telefonów, artykułów biurowych” — napisał w opinii Piotr Szpakowski, dyrektor biura zarządzania ryzykiem regulacyjnym w PKN Orlen.

…kontra inwestycje

Jego zdaniem, spowoduje to kilkakrotny wzrost wartości podatku od nieruchomości płaconego przez przedsiębiorców przemysłowych. „Wzrost ten byłby tym wyższy, im nowocześniejsze, i tym samym droższe, środki trwałe i wyposażenie posiada podatnik. Podstawa opodatkowania byłaby bowiem wyliczana od wartości początkowej budowli, byłby to więc potężny impuls antyinwestycyjnydla gospodarki” — prognozuje PKN Orlen. Resort infrastruktury uważa, że obawy przedsiębiorców są przedwczesne i nieuzasadnione. „Kodeks urbanistyczno-budowlany reguluje problematykę związaną z procesem lokalizacji i realizacji inwestycji, nie odnosi się w żadnym stopniu do kwestii podatkowych. Jego wejście w życie oznacza zmianę zakresu znaczeniowego pojęć budynek i budowla, uregulowanych w ustawie Prawo budowlane, która straci moc po wejściu w życie kodeksu” — twierdzi biuro prasowe resortu infrastruktury. W konsekwencji musi być zmieniona także ustawa o podatkach i opłatach lokalnych — jej zapisy trzeba dostosować do nowego kodeksu. I tego właśnie obawiają się przedsiębiorcy, którzy uważają, że skoro zawarte w nim definicje są nieprecyzyjne, to trudno będzie jasno określić katalog podatkowy, a na wyroki sądowe z ostatnich lat nie będzie już można się powoływać. „Aktualnie nie zakłada się powielenia sytuacji prawnej ściśle wiążącej przedmiot opodatkowania z zakresem pojęciowym dotyczącym procesów inwestycyjnych.

Jednak to etap prac nad przepisami ustawy wprowadzającej kodeks będzie właściwy do przedstawiania stanowisk w zakresie zmian ustawy o podatkach i opłatach lokalnych” — twierdzi jedynie biuro prasowe resortu. Inne resorty podzielają część podatkowych obaw firm. Urząd Komunikacji Elektronicznej oraz resort finansów przestrzegają, że w projekcie kodeksu zmieniły się definicje, czego efektem może być opodatkowanie kabli, co grozi wyhamowaniem inwestycji w rozwój szerokopasmowego internetu. Obecnie podatek jest płacony tylko od kanalizacji kablowej. Zwraca na to uwagę także Enea Operator. „Opodatkowanie podatkiem od nieruchomości kabli zlokalizowanych w kanalizacji kablowej stanowiłoby rewolucyjną zmianę dla podatników będących właścicielami linii kablowych zlokalizowanych w kanalizacji kablowej i spowodowałoby zwielokrotnienie kwoty płaconego przez nich podatku od nieruchomości. Efekt takiej zmiany mógłby przyczynić się do ograniczenia inwestycji w sieci teleinformatyczne” — napisała w opinii Ena Operator.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Podatek od wszystkiego zniechęca do inwestycji