Komisja Europejska rozpoczyna ekokrucjatę
Samochody, pociągi, samoloty hałasują i emitują mnóstwo CO2. To kosztuje, więc kierowcy i pasażerowie będą płacić.
Drożejące paliwa i chęć ochrony środowiska powodują, że Komisja Europejska (KE) dąży do tego, aby kierowcy słono płacili za nadmierną emisję hałasu i spalin, i oszczędzali, jeśli zainwestują w pojazdy ekologiczne. Przedstawiła komunikat do Parlamentu i Rady Europejskiej. Ministerstwo Infrastruktury zbiera do niego opinie do 26 sierpnia, by potem przesłać je Brukseli. Dla zainteresowanych firm i organizacji przedsiębiorców to najlepszy moment, by wpłynąć na kierunek legislacji w UE.
Pieszo taniej...
Bruksela chce, by opłaty nakłaniały do korzystania z bardziej ekologicznych form transportu.
„Użytkownicy transportu już ponoszą znaczne koszty, jednak płacone przez nich ceny często nie odzwierciedlają realnych kosztów, jakie ponosi społeczeństwo (…) Instrumenty ekonomiczne, dzięki którym opłaty byłyby pobierane w bardziej inteligentny sposób (tj. podatki, opłaty lub systemy handlu uprawnieniami do emisji), mogą być zachętą dla użytkowników transportu do przejścia na pojazdy lub rodzaje transportu powodujące mniejsze zanieczyszczenie środowiska (w tym na transport rowerowy lub pieszy)” — napisała Komisja Europejska.
…drożej w tłoku...
Na początek Bruksela przygotowała projekt dyrektywy zmieniającej zasady pobierania opłat od ciężarówek. Zreformowane myto ma być uzależnione od hałasu, emisji CO2, zatłoczenia czy pory dnia.
— Auta ciężarowe na przykład będą miały wysoką stawkę za hałas, jeśli będą jechać w nocy, ale wówczas będą też mieć niższą stawkę za mniejsze zatłoczenie. Tylko kto ma monitorować, kto ma sprawdzać, kiedy i jaką stawkę ma płacić kierowca? — pyta Andrzej Lewandowicz, wiceprezes Autostrady Wielkopolskiej, koncesjonariusza A-2 Nowy Tomyśl — Konin.
Projekt dotyczy tylko ciężarówek, ale Bruksela chce, aby wszyscy kierowcy pojazdów płacili za zanieczyszczanie środowiska.
„Komisja zachęca państwa członkowskie do wdrożenia systemu pobierania opłat obejmującego całość transportu drogowego, a nie tylko pojazdy ciężarowe, ponieważ takie rozwiązania stanowiłyby dla wszystkich użytkowników dróg zachętę do zmiany zachowań” — napisała KE.
Tomasz Niemczyński, szef Stalexport Autostrada Małopolska (A4 Kraków — Katowice), uważa, że zmiany opłat mogą mieć pozytywny skutek i rozładować zatłoczone trasy.
— Jeśli staną się prawem, będziemy rozmawiać o zmianach w umowie koncesyjnej, ale myślę, że wdrożenie nowych zasad potrwa sporo czasu — mówi Tomasz Niemczyński.
Część rozwiązań prawnych UE ma przedstawić w najbliższych 18 miesiącach. Sporo zmieni się nie tylko dla kierowców, ale także dla firm paliwowych.
„Z uwagi na rolę lotnych związków organicznych w powstawaniu smogu konieczne jest ograniczenie ich emisji podczas tankowania samochodów osobowych na stacjach benzynowych. Komisja zaproponuje przepisy zmierzające w tym celu” — czytamy w dokumencie Brukseli.
...na torach i niebie
Bruksela chce też ujednolicić europejskie opłaty za dostęp do torów.
„Cichsze wagony będą objęte niższymi opłatami niż wagony głośne, co umożliwi zwrot inwestycji” — głosi unijny komunikat.
Zmiany nie ominą też lotnictwa, które ma być włączone do unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji.
Wzrośnie koszt używania auta
Okiem Eksperta
Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar
Z punktu widzenia rządu i budżetu rozszerzenie zakresu opłat drogowych na samochody osobowe to bardzo dobre rozwiązanie. Podniesie to jednak bardzo koszty używania pojazdów. Może się okazać, że wiele osób będzie musiało zrezygnować ze swobody, jaką daje podróżowanie autem. Chcąc nie chcąc, wybiorą inne środki transportu, np. kolej. Wątpię, czy będzie ona w stanie na tyle przygotować infrastrukturę, by zapewnić dogodny dojazd w te wszystkie miejsca, gdzie teraz można się dostać samochodem. Pomysł wprowadzenia rocznych opłat drogowych i rejestracyjnych, zróżnicowanych ze względu na poziom emisji CO2, nie jest zupełnie nowy. Już kilka lat temu bez skutku próbowano w Polsce wprowadzić opłatę ekologiczną. Jej wysokość miała zależeć m.in. od emisji spalin. Projekt ustawy nie zyskał jednak poparcia politycznego. I nie ma nadal.
Prędzej czy później jednak rozwiązania takie wejdą w życie. Mam tylko nadzieję, że nie będą obejmowały jedynie nowych samochodów wprowadzanych na rynek.
Małe stacje będą miały problemy
Okiem Eksperta
Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych
Obecnie wszystkie stacje paliw powinny być wyposażone w instalację zabezpieczającą przed emisją lotnych związków organicznych przy załadunku zbiorników magazynowych. Dodatkowe wymagania dotyczą stacji sprzedających powyżej 1500 m sześc. paliw rocznie oraz położonych mniej niż 50 m od zabudowań. Muszą one być wyposażone w system zabezpieczający przed emisją oparów podczas tankowania pojazdów. Pozostałe stacje są zobowiązane do wnoszenia opłat za korzystanie ze środowiska (2,85 za tonę benzyny). W przyszłości zaproponowane mogą zostać jednak przepisy, które zobligują wszystkie stacje do zastosowania systemu odsysania oparów. Zamontowanie nowych urządzeń to kosztowna inwestycja — od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. Dla części stacji będzie to poważny problem. Izba popiera działania zmierzające do zwiększenia ochrony środowiska i będzie starała się wspierać modernizację stacji.
LOT może tego nie przetrwać
Okiem Eksperta
Włodzimierz Rydzkowski, ekspert ds. lotnictwa, Uniwersytet Gdański
Działania KE zmierzające do ograniczenia emisji CO2 i hałasu są słuszne. Problem polega jednak na tym, że kiedy opracowano zmiany, branża przeżywała koniunkturę. Kryzys nadszedł nagle i nie jest to jego najgorsze stadium. Przepisy zaczną obowiazywać w niefortunnym momencie. Linie lotnicze zmagają się z większymi kosztami paliwa i ostrą konkurencją, więc wiele z nich może zakończyć działalność. Może być to gwóźdź do trumny LOT. W nieco lepszej sytuacji będą porty lotnicze, które wiekszą część kosztów przerzucą na linie. Portom upadek nie grozi, ale przewoźnikom — tak. To jednak proces nienikniony, bo w Europie jest ich zbyt wielu.
Paliwochłonna podróż kosztuje
Okiem Eksperta
Janusz Piechociński, poseł PSL, wiceszef sejmowej komisji infrastruktury
Wysokie ceny paliw skłaniają rządy europejskie do szukania rozwiązań zmierzających do tego, by transport był bardziej przyjazny środowisku i oszczędny. W Polsce wciąż jednak nie dostrzegamy tego trendu. Nadal rośnie liczba używanych aut z importu, a spadają wskaźniki korzystania z transportu publicznego. W rezultacie np. z Góry Kalwarii do Warszawy jedziemy 1 h 45 min, tracimy czas, benzynę i zanieczyszczamy środowisko. Konieczne są nowe zasady promujące korzystanie z publicznego transportu czy mniejszych aut osobowych, zużywających mniej paliwa i mniej szkodliwych dla środowiska.