Podatki mogą podzielić Polskę

Magdalena Matusik
opublikowano: 2005-03-07 00:00

Instytucja wiążących interpretacji nie traktuje równo przedsiębiorców. Większe firmy będą mogły lepiej ją wykorzystać.

„PB”: Wiążące interpretacje podatkowe mają długi rodowód, zwłaszcza w Holandii. Czy polski ustawodawca skorzystał z doświadczeń i błędów innych państw?

Jozef Peters, Rima Marlyn Tax Consultancy Group z Rotterdamu: Biorąc pod uwagę treść polskich przepisów, trudno podejrzewać, aby ustawodawca korzystał z doświadczeń innych państw europejskich. Na pewno nie korzystał z doświadczeń holenderskich. Polskie intencje zapewne były dobre — zwiększenie bezpieczeństwa przedsiębiorców w relacjach z administracją podatkową. Organom podatkowym najniższej instancji dano jednak kompetencje większe od kompetencji ustawodawcy. Zapewne to rozwiązanie zostanie uznane za sprzeczne z konstytucją. Ze względu na liczbę organów podatkowych w skali kraju nieuchronne będzie zróżnicowanie polityki — spowoduje to powstanie nierówności podatników wobec prawa podatkowego.

Gdzie kryją się pułapki?

Robert Żukowski, menedżer DGA &SAJA;, Advanced Tax Solutions: Podstawową pułapką jest niebezpieczeństwo regionalizacji polityki podatkowej. Zjawisko to wystąpiło w Holandii. Doradcy podatkowi wiedzieli, w którym urzędzie podatkowym można otrzymać najkorzystniejszą interpretację w określonej sprawie. Jeśli mieliśmy problem dotyczący cen transferowych — udawaliśmy się do Rotterdamu, jeśli zagadnieniem do rozstrzygnięcia było zwolnienie zysków kapitałowych od podatku — spółka powinna była być założona w Amsterdamie. Regionalizacja polityki podatkowej jest sprzeczna z postulatem równości przedsiębiorców wobec prawa. W tym samym stanie faktycznym ich transakcje mogą być opodatkowane w różny sposób, w zależności od siedziby spółki, mimo że teoretycznie podlegają one temu samemu prawu podatkowemu.

Niebezpieczeństwo regionalizacji jest mniejsze, jeśli istnieje obowiązek publikowania interpretacji podatkowych, niemniej polskie przepisy zawierają pewne luki w tym zakresie. Władze podatkowe powinny być zobowiązane do publikacji interpretacji w określonym czasie od ich wydania, np. 7 dni od wydania interpretacji, najlepiej na jednej stronie internetowej dla całego kraju.

W Polsce interpretacje ważne są bezterminowo — to dobrze czy źle?

J.P.: To nie jest dobre rozwiązanie. Otoczenie każdej firmy zmienia się nieustannie. Jeśli interpretacja jest ważna bezterminowo, zmieniamy tylko płaszczyznę sporu. Spieramy się nie o to, czy dana norma prawna powinna być zastosowana w określonym stanie faktycznym — bo to zostało określone w interpretacji, ale o to, czy przedstawiony przez podatnika, kilka lat wcześniej, stan faktyczny nie zmienił się w ciągu lat. Jeśli sytuacja się zmieniła, to firma nie ma już prawa korzystać z interpretacji podatkowej. Bezterminowe obowiązywanie interpretacji podatkowych to iluzja bezpieczeństwa. W Holandii interpretacje są ważne cztery lata z opcją przedłużenia na następne cztery.

Co się stanie, gdy zmieni się stan prawny?

R.Ż.: Jeśli podatnik otrzymał interpretację prawa podatkowego na podstawie starego stanu prawnego, to zmiana przepisów go nie obowiązuje tak długo, jak długo nie otrzyma nowej interpretacji. Prowadzi to do ograniczenia roli parlamentu — ważniejszy od ustawodawcy w konstruowaniu przepisów prawa podatkowego staje się naczelnik urzędu skarbowego. Organ odwoławczy ma obowiązek zmienić interpretację, gdy „rażąco” narusza ona prawo. Czyli — jeśli naruszenie prawa nie jest „rażące”, stara interpretacja jest nadal ważna dla podatnika mimo zmiany przepisów. To absurd.

Czy interpretacje będą sprzyjać nadużyciom prawa, zjawiskom korupcyjnym? W końcu rolę ustawodawcy otrzymali urzędnicy. To zobowiązuje i kusi.

J.P.: Rola prawodawcy została przyznana naczelnikom urzędów skarbowych, urzędów celnych, wójtom i burmistrzom. Warto policzyć, ile organów władzy publicznej jest upoważnionych do wydawania interpretacji, na pewno jest to kilkaset jednostek. To nie może działać prawidłowo. Dlatego interpretacje powinien wydawać jeden organ i powinny być one jawne, najlepiej natychmiast dostępne w internecie, oczywiście bez danych identyfikujących podatników. Takie zabezpieczenia mogłyby utrudnić powstawanie nadużyć.