Podatki są równe dla wszystkich PPE
Programy emerytalne mogą motywować pracowników
BEZ POMYŁEK: Nie należy mylić ochrony rodziny na wypadek śmierci ubezpieczonego z programem emerytalnym — uważa Piotr Dziewulski, wiceprezes TFI BHW. fot. Grzegorz Kawecki
Dokonane ostatnio zmiany w ustawie o pracowniczych programach emerytalnych to ogromna szansa dla III filaru.
Czekaliśmy na tę nowelizację prawie rok. Mam do niej stosunek emocjonalny, bowiem aktywnie współpracowałem na tej niwie z Komisją Nadzwyczajną i Podkomisją. Uważam, że przyjęte rozwiązania dotyczące III filaru to ogromny krok naprzód, chociaż oczywiście nie wszystkie postanowienia są idealne.
Finansuje pracodawca
Przede wszystkim rozwiązana została fundamentalna kwestia: kto ma finansować składkę do PPE? Zgodnie z oczekiwaniami pracowników i samych pracodawców, składkę podstawową będzie finansował pracodawca. Dzięki takiemu rozwiązaniu, PPE ma szansę stać się realnym narzędziem polityki kadrowej, stanowiąc istotny element systemu motywacyjnego, zwłaszcza że wysokość składki podstawowej dla poszczególnych grup pracowników może być przez pracodawcę różnicowana w dopuszczonych ustawą granicach (maksymalna wysokość składki podstawowej wynosi 7 proc. indywidualnego wynagrodzenia).
Składka dodatkowa
W tej beczce miodu można znaleźć niestety łyżkę dziegciu — jest nią składka dodatkowa. Nowe regulacje nie przewidują możliwości wcześniejszego wycofania środków pochodzących ze składki dodatkowej, mimo że z tytułu jej opłacania pracownikowi nie przysługują żadne ulgi. Wydaje się, że jedyną korzyścią będzie w przyszłości nie opodatkowana wypłata z PPE, podczas gdy indywidualnie gromadzone oszczędności będą obłożone podatkiem od zysków kapitałowych.
Jeśli już jesteśmy przy podatkach, to warto podkreślić, że nowelizacja usystematyzowała kwestie podatkowe i zrównała pod tym względem wszystkie formy PPE. Za świadczenia otrzymywane w przyszłości z programu nie trzeba będzie płacić podatku dochodowego od osób fizycznych ani od spadków i darowizn.
Jedna forma PPE
Zawiedzeni mogą się czuć zwolennicy prowadzenia w jednym zakładzie pracy kilku form PPE. Ustawodawca przyjął zasadę: jeden zakład pracy — jedna forma PPE. Tymczasem każdy ma inne potrzeby i trudno uznać, że jedna forma sprosta oczekiwaniom wszystkich pracowników. Tym bardziej że w ramach czterech dopuszczalnych form PPE są dwie metody gromadzenia środków na przyszłą emeryturę: albo metoda kapitałowa (cała składka buduje przyszły kapitał), albo ochronno-kapitałowa (tylko część składki buduje przyszły kapitał, a reszta przeznaczona jest na opłacenie ubezpieczenia). Uważam, że korzystniejszym rozwiązaniem dla pracowników byłoby danie im prawa wyboru i nie zgadzam się z tezą, że miałoby to być droższe dla pracodawcy, ponieważ konkurencja — w odróżnieniu od monopolu — obniża koszty, a nie je podnosi. Znowelizowana ustawa dopuszcza natomiast zmianę formy, w jakiej prowadzony jest program. Jestem głęboko przekonany, że wiele przedsiębiorstw z tej możliwości skorzysta. W perspektywie kilku lat spodziewam się zwiększonego przechodzenia od ubezpieczeń do funduszy inwestycyjnych. Nie neguję tu samej idei ubezpieczeń — wręcz przeciwnie, uważam że każdy rozsądnie myślący człowiek powinien się ubezpieczyć na życie, ale uważam, że nie należy mylić ubezpieczenia — czyli ochrony rodziny na wypadek mojej śmierci — z pracowniczym programem emerytalnym, czyli gromadzeniem oszczędności na moją przyszłą, uzupełniającą emeryturę. Dla PPE najwłaściwsza jest ta forma, w której cała składka służy kumulowaniu oszczędności.
Piotr Dziewulski wiceprezes zarządu Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Banku Handlowego SA